piątek, 11 czerwca 2010

Modlitwa za konających

Za każdorazowe odmówienie tej modlitwy otrzymasz sto (100) dni odpustu.
Otrzymałam ją od znajomej, która dostała ją od zakonnika będąc na pielgrzymce w Ziemi Świętej

O najłaskawszy Jezu, kochający dusze ,
proszę Cię przez konanie Twego Najświętszego Serca,
oraz przez cierpienia Twej Niepokalanej Matki,
abyś raczył obmyć we Krwi Swojej wszystkich grzeszników
na całym świecie konających
i znajdujących się w bliskości śmierci.
Konające Serce Jezusa,
zmiłuj się nad konającymi. Amen

Modlitwa do Anioła Stróża Jana Marii Vianneya

Tę modlitwę znalazłam kiedyś w necie, przepisałam ją i modlę się jej słowami.Jest piękna i uratowała mi życie (...i wypadków...).


Poranna:
Dzień dobry, mój Aniele Stróżu!
Kocham Cię!
Czule troszczyłeś się o mnie tej nocy, kiedy spałem.
Zachowaj mnie, proszę , tego dnia od zła i wypadków, i abym nie obraził Boga grzechem ciężkim. Amen.

Wieczorna:
Dobranoc mój Aniele Stróżu!
Dziękuję Ci za to, że opiekowałeś się mną
podczas tego dnia.
Ofiaruj Bogu wszystkie uderzenia mego serca, kiedy będę spać.
Amen!

Hanna

Modlitwa Marka Aureliusza

Ta modlitwa uzdrowiła relacje miedzy mną a jedną osobą. Pozwoliła ją zaakceptować, wybaczyć.

Boże,
użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym,
czego nie mogę zmienić.
Odwagi,abym zmieniał to,
co mogę zmienić.

I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Pozwól mi co dzień
Żyć tylko jednym dniem
i czerpać radość z chwili, która trwa;
iw trudnych doświadczeniach losu ujrzeć
drogę wiodącą do spokoju;
i przyjąć – jak Ty to uczyniłeś
-ten grzeszny świat takim,
Jakim on naprawdę jest,
anie takim jak ja chciałbym go widzieć;
i ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli,
to wszystko będzie jak należy.
Tak bym w tym życiu osiągnął umiarkowane szczęście,
a w życiu przyszłym, u twego boku, na wieki posiadł
szczęśliwość nieskończoną.

Hanna

Powrót do zdrowia

Chciałabym powiedzieć wszystkim, co mnie spotkało okrągły rok temu.
Chorowałam przez trzy miesiące na depresję. Leczyłam się, brałam leki jak należy, ale to nic nie pomagało, wręcz przeciwnie - czułam się coraz gorzej, nawet zmiana leków nie pomagała. Jednakże nie zapominałam o modlitwie, czytałam fragmenty Pisma Świętego o uzdrowieniach, modliłam się do Matki Bożej. W dniu 24 maja właśnie nastąpił wielki kryzys, nie mogłam sobie poradzić ze sobą, ze swoimi wyrzutami sumienia ( bo wszystkie nawet najmniejsze grzechy urosły do wysokości Czomolungmy)i jakiś głos wewnętrzny mówił mi: "idź do spowiedzi, idź do spowiedzi..."
Tego dnia nie udało mi się, ale następnego dnia znalazłam kapłana, który pomógł mi i wysłuchał mojej spowiedzi z całego życia. Trochę lepiej się poczułam. Udzielił mi specjalnego błogosławieństwa, dał wskazówki, wyjaśnił wiele wątpliwości. Był cierpliwy i miał dla mnie czas. Następnego dnia obudziłam się wolna jak ptak, wszystko odeszło jakby ktoś wziął nożyczki i przeciął to pasmo udręki . Wiem i wierzę, że to Maryja Wspomożycielka Wiernych (notabene patronka mojej parafii)zaprowadziła mnie do Jezusa. Wierzyłam, że On mnie uzdrowi, choć trudne były chwile oczekiwania.
Moje życie totalnie się zmieniło na lepsze.Zmieniło się moje podejście do spraw doczesnych i do ludzi. Dzisiaj nie wyobrażam sobie niedzielnej mszy świętej bez komunii świętej. Dawniej zdarzało się to sporadycznie. Codziennie dziękuję Jezusowi i powierzam mu swoje życie i swoją rodzinę i jestem szczęśliwa. Jezu, Ufam Tobie! Hanna.