wtorek, 10 sierpnia 2010

Przymnóż nam wiary - ks. Tadeusz Dajczer

"Dramat o którym świat nie wie"

Matka Teresa wskazała na młodziutką zakonnicę nachyloną nad jednym z chorych: Widzi Pan tę dziewczynę? Niedawno do nas przyszła. Było jej trudno. Dziś rano z nią rozmawiałam. Pytałam, czy zauważyła jak podczas mszy świętej kapłan z wielką czcią i miłością dotykał Jezusa Eucharystycznego. I radziłam, żeby robiła to samo, gdy znajdzie się w domu dla umierających. Mówiłam,że spotka Jezusa w schorowanych  ciałach naszych biedaków. Przed chwila do mnie przyszła. Powiedziała: Matko, dziękuję, bo przez trzy godziny dotykałam Jezusa." Teraz znowu jest przy Nim."
Ta scena jest niezwykle wymowna. Mogę sobie wyobrazić, że stoję przy Matce Teresie, a ona zadaje mi pytanie: czy zauważyłeś, jak podczas Mszy Świętej kapłan z wielką czcia i miłością dotykał Jezusa
Eucharystycznego? I tak bardzo mnie zachęca, żebym robił to samo, gdy będę znajdował się w domu, czy na ulicy,czy w jakimkolwiek innym  miejscu, gdzie będą chorzy, a może nawet umierający - ale nie na ciele, tylko na duszy. Radzi, żebym spojrzał na nich w świetle wiary i zobaczył, że przecież są poranieni, schorowani, a nawet już UMIERAJĄ Z GŁODU BOGA. Ponieważ żyją tak, jakby On nie istniał. A może
spojrzę szerzej i dostrzegę wokół siebie całe rzesze schorowanych, umierających, zdecydowanie większe niż w Kalkucie. I w świetle wiary zobaczę dramat tych chorych, a nawet umierających z głodu Boga dusz. Radzę ci tak samo, gdy będziesz dotykał tych biedaków cierpiących z głodu Boga. Radzę ci to robić z wielką czcią i miłością. Bo jeżeli oni umierają z głodu Boga, to można powiedzieć, że Bóg w nich umiera,
ponieważ wyrzucili Go ze swojej codzienności. Czasami wracają, rzucają Mu jakieś ochłapy, ale nadal mają o wiele wazniejsze od Niego sprawy. Dla nich Bóg jest za mały. A kiedy On jest za mały, to człowiek,
najczęściej nieświadomie, choruje lub umiera z głodu Boga. (...)

To niełatwo jest towarzyszyć komuś, kto choruje, a nawet umiera z głodu Boga. Bo może on uśmiecha się, jest pogodny i nie czuje potrzeby rozmowy
ze mną, ponieważ nie widzi swojego dramatycznego stanu. A może jest raczej ponury, zagoniony i w tym wszystkim, co musi jeszcze zrobić, co osiągnąć, nie ma dla mnie czasu. (...)

A dlaczego z pozoru wygląda to tak normalnie? Ludzie chorzy na ciele jęczą, skarża się, krzyczą... a chorujący na duszy? Gdyby Pan Bóg odsłonił mi rzeczywistość nadprzyrodzoną dusz chorujących na głód
Jego, to może okazałoby się, że otaczają mnie nieustanne jęki (...) I czy taki widok pozwoliłby mi wrócić do moich zwykłych zajęć, zacząć zajmowac się sobą, kręcić wokół własnych spraw? (...)

I może dopiero wtedy zrozumiem, jak niesamowitą tajemnicą jest Eucharystia, jak wielką potęgę kryje w sobie. I że to tylko braki mojej wiary nie pozwalają tej potędze rozlewać się i przenosić ludzi chorujących z głodu Boga do Niego. Gdzie u stóp ołtarza mogliby odzyskiwać i wiarę, i wszystko.

Taką władzę Pan Bóg chce mi dać, skoro pragnie mnie uczynić świętym - kimś kto wreszcie odkrył, że sam w sobie jest niczym. A skoro jest niczym sam z siebie, to Bóg może napełnić go wiarą taką, że stanie
się ona potęgą zmieniającą dzieje ludzi i świata.
***
po więcej zapraszam do lektury :o)

piątek, 11 czerwca 2010

Modlitwa za konających

Za każdorazowe odmówienie tej modlitwy otrzymasz sto (100) dni odpustu.
Otrzymałam ją od znajomej, która dostała ją od zakonnika będąc na pielgrzymce w Ziemi Świętej

O najłaskawszy Jezu, kochający dusze ,
proszę Cię przez konanie Twego Najświętszego Serca,
oraz przez cierpienia Twej Niepokalanej Matki,
abyś raczył obmyć we Krwi Swojej wszystkich grzeszników
na całym świecie konających
i znajdujących się w bliskości śmierci.
Konające Serce Jezusa,
zmiłuj się nad konającymi. Amen

Modlitwa do Anioła Stróża Jana Marii Vianneya

Tę modlitwę znalazłam kiedyś w necie, przepisałam ją i modlę się jej słowami.Jest piękna i uratowała mi życie (...i wypadków...).


Poranna:
Dzień dobry, mój Aniele Stróżu!
Kocham Cię!
Czule troszczyłeś się o mnie tej nocy, kiedy spałem.
Zachowaj mnie, proszę , tego dnia od zła i wypadków, i abym nie obraził Boga grzechem ciężkim. Amen.

Wieczorna:
Dobranoc mój Aniele Stróżu!
Dziękuję Ci za to, że opiekowałeś się mną
podczas tego dnia.
Ofiaruj Bogu wszystkie uderzenia mego serca, kiedy będę spać.
Amen!

Hanna

Modlitwa Marka Aureliusza

Ta modlitwa uzdrowiła relacje miedzy mną a jedną osobą. Pozwoliła ją zaakceptować, wybaczyć.

Boże,
użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym,
czego nie mogę zmienić.
Odwagi,abym zmieniał to,
co mogę zmienić.

I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Pozwól mi co dzień
Żyć tylko jednym dniem
i czerpać radość z chwili, która trwa;
iw trudnych doświadczeniach losu ujrzeć
drogę wiodącą do spokoju;
i przyjąć – jak Ty to uczyniłeś
-ten grzeszny świat takim,
Jakim on naprawdę jest,
anie takim jak ja chciałbym go widzieć;
i ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli,
to wszystko będzie jak należy.
Tak bym w tym życiu osiągnął umiarkowane szczęście,
a w życiu przyszłym, u twego boku, na wieki posiadł
szczęśliwość nieskończoną.

Hanna

Powrót do zdrowia

Chciałabym powiedzieć wszystkim, co mnie spotkało okrągły rok temu.
Chorowałam przez trzy miesiące na depresję. Leczyłam się, brałam leki jak należy, ale to nic nie pomagało, wręcz przeciwnie - czułam się coraz gorzej, nawet zmiana leków nie pomagała. Jednakże nie zapominałam o modlitwie, czytałam fragmenty Pisma Świętego o uzdrowieniach, modliłam się do Matki Bożej. W dniu 24 maja właśnie nastąpił wielki kryzys, nie mogłam sobie poradzić ze sobą, ze swoimi wyrzutami sumienia ( bo wszystkie nawet najmniejsze grzechy urosły do wysokości Czomolungmy)i jakiś głos wewnętrzny mówił mi: "idź do spowiedzi, idź do spowiedzi..."
Tego dnia nie udało mi się, ale następnego dnia znalazłam kapłana, który pomógł mi i wysłuchał mojej spowiedzi z całego życia. Trochę lepiej się poczułam. Udzielił mi specjalnego błogosławieństwa, dał wskazówki, wyjaśnił wiele wątpliwości. Był cierpliwy i miał dla mnie czas. Następnego dnia obudziłam się wolna jak ptak, wszystko odeszło jakby ktoś wziął nożyczki i przeciął to pasmo udręki . Wiem i wierzę, że to Maryja Wspomożycielka Wiernych (notabene patronka mojej parafii)zaprowadziła mnie do Jezusa. Wierzyłam, że On mnie uzdrowi, choć trudne były chwile oczekiwania.
Moje życie totalnie się zmieniło na lepsze.Zmieniło się moje podejście do spraw doczesnych i do ludzi. Dzisiaj nie wyobrażam sobie niedzielnej mszy świętej bez komunii świętej. Dawniej zdarzało się to sporadycznie. Codziennie dziękuję Jezusowi i powierzam mu swoje życie i swoją rodzinę i jestem szczęśliwa. Jezu, Ufam Tobie! Hanna.

niedziela, 23 maja 2010

24 maja - Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych

Nabożeństwo do Matki Bożej Wspomożycielki sięga początków chrześcijaństwa. Jak tylko zaczął rozwijać się kult wśród wiernych do Matki Zbawiciela, równocześnie ufność w Jej przemożną przyczynę u Boskiego Syna nakazywała do Niej się uciekać we wszystkich potrzebach życia. Tytuł przeto Wspomożycielki Wiernych zawiera w sobie wszystkie wezwania, w których Kościół wyrażał Najświętszej Maryi Pannie potrzeby i troski swoich dzieci.Pierwszym, który w historii Kościoła użył słowa "Wspomożycielka", to św. Efrem, diakon i największy poeta syryjski, doktor Kościoła (+ 373). Pisze on wprost, że "Maryja jest orędowniczką i wspomożycielka dla grzeszników i nieszczęśliwych". W tym samym czasie Maryję jako Wspomożycielkę rodzaju ludzkiego nazywa św. Grzegorz z Nazjanzu, patriarcha Konstantynopola, doktor Kościoła (+ ok. 390), kiedy pisze, że jest Ona "nieustanną i potężną Wspomożycielka". Z treści pism doktorów Kościoła wynika, że przez słowo "Wspomożycielka" rozumieli oni wszelkie formy pomocy, jakich nam Matka Boża udziela i udzielić może. Tak więc pierwotne nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny jako do Wspomożycielki zawierało w sobie przekonanie wiernych o wszechpośrednictwie łaski, to znaczy, że Maryja jest Szafarką Bożych łask.Krajem najżywiej rozwiniętego kiedyś kultu Wspomożycielki była Bawaria. Pierwszy kościół pod wezwaniem Wspomożycielki w Bawarii stanął w Pasawie w roku 1624. Zasłynęła w nim rychło figura Matki Bożej, kopia obrazu Cranacha - pątnicy witają Ją okrzykiem: Maria hilf! (Maryjo, wspomagaj).7 października 1571 r. oręż chrześcijański odniósł decydujące zwycięstwo nad flotą turecką, która zagrażała bezpośrednio desantem Italii. Na pamiątkę tego zwycięstwa papież św. Pius V włączył do Litanii Loretańskiej nowe wezwanie "Wspomożenie wiernych, módl się za nami".12 września 1683 r. król Jan III Sobieski rozgromił pod Wiedniem Turków. Na podziękowanie Matce Bożej za to zwycięstwo, papież bł. Innocenty XI w roku 1684 zatwierdza w Monachium, przy kościele Św. Piotra, bractwo Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych, rychło podniesione do rangi arcybractwa.Wreszcie w roku 1816 tytuł Matki Bożej Wspomożenia Wiernych wchodzi urzędowo do liturgii Kościoła, kiedy papież Pius VII ustanawia święto Matki Bożej pod tym wezwaniem na dzień 24 maja, jako podziękowanie Matce Bożej, że właśnie tego dnia, uwolniony z niewoli Napoleona, mógł szczęśliwie powrócić na osieroconą przez szereg lat stolicę rzymską.Wielkim czcicielem Matki Bożej Wspomożycielki był salezjanin, prymas Polski, kardynał August Hlond. Nie mniej żarliwym apostołem Maryi Wspomożycielki był jego następca, kardynał Stefan Wyszyński. 5 września 1958 roku dzięki jego staraniom Episkopat Polski wniósł do Stolicy Apostolskiej prośbę o wprowadzenie święta Maryi Wspomożycielki Wiernych w liturgicznym kalendarzu polskim. Episkopat Polski chciał w ten sposób podkreślić, że naród polski nie tylko wyróżniał się wśród innych narodów wielkim nabożeństwem do Najświętszej Maryi Panny, ale że może wymienić wiele dat, w której doznał Jej szczególniejszej opieki....
******************************************************
... dla mnie to dzień szczególny... 6 lat temu tuż przed modlitwą na Anioł Pański urodziłam moją córeczkę Basię... Bóg wiedział, że będę potrzebowała szczególnego wspomożenia...i mi go udzielił...
Basia zmarła 7 dni później... w uroczystość Zesłania Ducha Świętego... w godzinie miłosierdzia Bożego...
Ktoś powie zbieg okoliczności...
Dla mnie jednak to wielkie obdarowanie, Pan dał mi bowiem szczególne wsparcie w tym trudnym dla mnie czasie...

czwartek, 13 maja 2010

Litania Zawierzenia Matce Bożej Fatimskiej

Litania Zawierzenia Matce Bożej Fatimskiej


wg Jana Pawła II Fatima, 13.05.1991 r.

I. Matko Odkupiciela

Gwiazdo morska, do nieba ścieżko najprościejsza,

Tyś jest przechodnią bramą do raju wiecznego...

racz podźwignąć, prosimy, lud upadający,

w grzechach swych uwikłany,

powstać z nich pragnący.

Dziś, zgromadzeni u Twoich stóp,

Matko Chrystusa i Matko Kościoła,

raz jeszcze zwracamy się do ciebie,

aby podziękować za wszystko

coś uczyniła w ciągu tych trudnych lat

dla Kościoła, dla każdego z nas

i dla całej ludzkości.

Dziękujemy Ci Pani Fatimska

Matko Chrystusowa i Matko Kościoła - Dziś jesteśmy tutaj, aby dziękować, żeś zawsze nas wysłuchiwała, że okazywałaś się Matką

- Dziękujemy Ci Pani Fatimska

Matko Misyjnego Kościoła - Idącego drogami ziemi ku trzeciemu milenium chrześcijaństwa, dziękujemy Ci za Twoją wędrówkę z nami

- Dziękujemy Ci Pani Fatimska

Matko ludzi - dziękujemy Ci za nieustanną opiekę, która pozwoliła nam uniknąć katastrof i nieodwracalnych zniszczeń, umożliwiła postęp i osiągnięcie nowoczesnych zdobyczy społecznych

- Dziękujemy Ci Pani Fatimska

Matko narodów - dziękujemy Ci za niespodziewane przemiany, które przywróciły wiarę w przyszłość narodom nazbyt już długo pozostającym w ucisku i upokorzeniu

- Dziękujemy Ci Pani Fatimska

Matko życia - dziękujemy Ci za liczne znaki mówiące o tym, że jesteś z nami, że chronisz nas przed złem i przed mocami śmierci

- Dziękujemy Ci Pani Fatimska

Matko życia - dziękujemy Ci Ta to, że byłaś w szczególny sposób 13 maja 1981 r przy Janie Pawle II, który czuł przy Sobie Twoją opiekuńczą obecność

- Dziękujemy Ci Pani Fatimska

Matko każdego człowieka - walcząca o życie, które nie zna śmierci, dziękujemy Ci, że wspomagasz nas w tej walce

- Dziękujemy Ci Pani Fatimska



II. Okaż, że jesteś Matką

- Matko ludzkości odkupionej Krwią Chrystusa

- Okaż, że jesteś Matką.

- Matko miłości doskonałej

- Okaż, że jesteś Matką.

- Matko Nadziei i pokoju

- Okaż, że jesteś Matką.

- Święta Matko Odkupiciela

- Okaż, że jesteś Matką.

- Nie przestawaj okazywać, żeś jest Matką wszystkich, świat bowiem potrzebuje Ciebie

- Okaż, że jesteś Matką.

- Nowa sytuacja narodów i Kościoła wciąż pozostaje chwiejna i niepewna

- Okaż, że jesteś Matką.

- Wciąż jeszcze istnieje niebezpieczeństwo, że miejsce marksizmu może zająć ateizm w innej postaci, który wychwalając wolność zmierza do zniszczenia samych korzeni moralności ludzkiej i chrześcijańskiej

- Okaż, że jesteś Matką.







III. Bądź nam towarzyszką drogi

Matko nadziei:

- bądź towarzyszką drogi człowieka schyłku XX wieku

- Bądź nam towarzyszką drogi.

- bądź towarzyszką drogi ludzi wszystkich kultur i ras

- Bądź nam towarzyszką drogi.

- bądź towarzyszką drogi wszystkich stanów i każdego wieku

- Bądź nam towarzyszką drogi.

- bądź towarzyszką narodów w ich dążeniu do solidarności i miłości wzajemnej

- Bądź nam towarzyszką drogi.

- bądź z młodymi, bohaterami dni pokoju, które nadejdą

- Bądź nam towarzyszką drogi.

- bądź towarzyszką drogi narodów, które niedawno odzyskały przestrzenie wolności i teraz budują swoją przyszłość

- Bądź nam towarzyszką drogi.

- bądź towarzyszką drogi Europy, która od Zachodu po Wschód - nie zdoła odnaleźć swej prawdziwej tożsamości, jeżeli na nowo nie odkryje wspólnych korzeni

- Bądź nam towarzyszką drogi.

- potrzebuje Ciebie świat, ażeby położyć kres tak wielu i tak gwałtownym konfliktom, które wciąż jeszcze są jego udręką

- Bądź nam towarzyszką drogi.



IV. Okaż, że jesteś Matką

Matko ubogich:

- tego, który umiera z głodu

- Okaż, że jesteś Matką.

- tego, który jest śmiertelnie chory

- Okaż, że jesteś Matką.

- tego, kogo spotkała krzywda i niesprawiedliwość

- Okaż, że jesteś Matką.

- tego, kto nie znajduje pracy

- Okaż, że jesteś Matką.

- tego, który bezdomny i nie ma gdzie się schronić

- Okaż, że jesteś Matką.

- tego, kto znosi ucisk, jest wyzyskiwany

- Okaż, że jesteś Matką.

- tego, kto z dala od Boga rozpaczliwie i daremnie szuka uciszenia

- Okaż, że jesteś Matką.

- tych wszystkich, którzy bronią życia, które jest odbiciem miłości Boga, pomóż bronić go zawsze, od świtu aż po jego naturalny zachód

- Okaż, że jesteś Matką.



V. Czuwaj na czekającej nas jeszcze drodze

- niechaj nadejdzie kres przemocy, niesprawiedliwości wszędzie tam, gdzie one istnieją

- Czuwaj na czekającej nas jeszcze drodze

- niech w rodzinach zakwita jedność i zgoda

- Czuwaj na czekającej nas jeszcze drodze

- niechaj nadejdzie pomiędzy narodami zrozumienie i szacunek

- Czuwaj na czekającej nas jeszcze drodze

- niechaj prawdziwy pokój zapanuje na całym globie ziemskim

- Czuwaj na czekającej nas jeszcze drodze



VI Czuwaj Maryjo

- na czekającej nas jeszcze drodze

- Czuwaj Maryjo.

- nad ludźmi

- Czuwaj Maryjo.

- nad narodami w nowej sytuacji, którym nadal zagraża widmo nowej wojny

- Czuwaj Maryjo.

- nad odpowiedzialnymi za losy państw

- Czuwaj Maryjo.

- nad tymi, co w swoich rękach mają przyszły los ludzkości

- Czuwaj Maryjo.

- nad Kościołem, zawsze narażonym na zasadzki tego świata

- Czuwaj Maryjo.

- na drodze nowej ewangelizacji Europy

- Czuwaj Maryjo.

- nad posługą następcy Piotra, Jana Pawła II, który jest służbą Ewangelii i służbą ludziom i kieruj ją ku nowym horyzontom misyjnej działalności Kościoła

- Czuwaj Maryjo.



VII Wszyscy powierzamy się Tobie z ufnością

- w kolegialnej jedności z pasterzami

- Wszyscy powierzamy się Tobie z ufnością.

- w komunii z całym ludem Bożym, rozsianym po świecie

- Wszyscy powierzamy się Tobie z ufnością.

- odnawiając dziś przed Tobą synowskie zawierzenie rodzaju ludzkiego

- Wszyscy powierzamy się Tobie z ufnością.



VIII Wspomóż nas Maryjo

- postanawiamy iść z Tobą za Chrystusem, Odkupicielem Człowieka

- Wspomóż nas Maryjo.

- niechaj nie ciąży nam zmęczenie

- Wspomóż nas Maryjo.

- niech trud nie opóźnia naszych kroków

- Wspomóż nas Maryjo.

- przeszkody niech odwagi w nas nie gaszą, a smutek radości serca

- Wspomóż nas Maryjo.

Maryjo, daj światu Chrystusa,

który jest naszym pokojem.

Niechaj narodów nie dzieli już

nienawiść i pragnienie zemsty.

Świat zaś niech nie ulegnie

mirażom fałszywego dobrobytu,

który zabija godność osoby

i wystawia na nieustanne ryzyko

całe stworzenie.

Czuwaj Maryjo nad naszą wędrówką

i spraw, byśmy w niebie pełni

radości oglądali Twego Syna.-Amen

środa, 5 maja 2010

Skąd różaniec?

Błogosławiony Alan de Rupe

Alan de Rupe, zwany też Alanem (lub Alanusem) de la Roche albo – jak był zwany w swoich stronach rodzinnych – van der Clip, urodził się w Bretanii w 1428 r. W Dinan (Saint Mało) wstępuje do zakonu dominikanów i, wysłany w 1459 r. przez przełożonych do Paryża, rozpoczyna w stolicy Francji studia. W 1460 r. jest tam lektorem, czyli wykładowcą teologii. Rok później tę samą funkcję pełni w Lilie. Właśnie tam, w 1462 r., postanawia przenieść się do miejscowego zreformowanego konwentu – wybiera surowszą, bardziej pierwotną regułę dominikańską (obserwantów), by całkowicie móc się oddać służbie głoszenia Chrystusa. W 1464 r. znowu zostaje lektorem w Douai, cztery lata później – w Gand, w 1470 zaś – w Rostoku. Na uczelni tego miasta uzyskuje stopień naukowy na podstawie rozprawy o cudzie Pozdrowienia Apostolskiego. Od 1473 r. pełni obowiązki magistra teologii.

Dwa lata później uczestniczy w kapitule holenderskiej prowincji obserwantów. Kiedy wracał do Rostoku, zachorował w Zwolle, w święto Wniebowzięcia, i trzy tygodnie później, 7 września 1475 r., w wigilię święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, czterdziestoośmioletni dominikanin odszedł do Boga.

Współcześni Alanowi szanowali go za świętość, wiedzę i gorliwość. Doszedł on do wysokich stanowisk w zakonie, z funkcją wizytatora dominikanów w Polsce włącznie. Musiał być mężem promieniującym wielką świętością, skoro zaraz po jego śmierci ludzie zaczęli oddawać mu spontanicznie cześć. Kiedy zastanawiamy się nad wielkością tego człowieka, wystarczy przypomnieć znamienny fakt, że gdy w latach 1457 – 1464 de Rupe przeżywał wielki kryzys wiary, umiał wytrwać we wszystkich zobowiązaniach, także w swych praktykach maryjnych, i codziennie odmawiał Psałterz Najświętszej Maryi Panny. Właśnie po wykazaniu heroicznej cnoty wierności i wytrwałości ukazała mu się w 1464 r. Maryja i wręczyła mu pierścień, znak duchowych zaślubin.

Hagiografowie błogosławionego zgodnie twierdzą, że Matka Najświętsza, czyniąc Alana swoim oblubieńcem duchowym, uczyniła go zarazem swym pełnomocnikiem. Poleciła mu propagować w swym imieniu Różaniec i zakładać bractwa różańcowe. Wskazała wprost na nowy rodzaj modlitwy i medytacji, mogący przywrócić prostotę, szczerość i wewnętrzną kontemplację, a tym samym odnowić duchowość wiernych, którzy coraz bardziej zaczęli oddawać się zewnętrznym aktom pobożności, szczególnie kupowaniu odpustów. Tak więc Różaniec został dany na czasy, kiedy Kościół był słaby i niepewny, kiedy wołano o jego reformę…

Błogosławiony Alan wypracował metodę, która umożliwiła w krótkim czasie upowszechnienie Różańca w całej Europie. Opracował on bowiem dwie praktyki duszpasterskie. Po pierwsze proponował głosić kazania według schematu różańcowego. Po drugie nawoływał do zakładania bractw różańcowych. Tym sposobem nie tylko przybliżał ludziom Matkę Najświętszą w łatwym do zapamiętania schemacie i w sposób poruszający serca, ale też zatroszczył się o to, aby zasiane ziarno wzrastało i przynosiło owoce.

Ów niezwykły człowiek zaczął propagować Różaniec i nadał mu też nowe znaczenie duchowe, związane z ideą różańcowego bractwa, które okazało się wyśmienitym środkiem na rozpowszechnianie i umacnianie tej formy maryjnej pobożności. Pierwsze bractwo bł. Alan założył w Douai, we Francji, w roku zaślubin, kiedy to istniejące już Bractwo Dziewicy Maryi i św. Dominika przekształcił w bractwo różańcowe. Jego członkom polecił, by codziennie odmawiali maryjny Psałterz – sto pięćdziesiąt Zdrowaś Maryjo – czemu miało towarzyszyć rozważanie najważniejszych tajemnic wiary, a po każdym dziesiątym Pozdrowieniu Anielskim mieli wplatać jedno Ojcze nasz. W 1470 r. Alan wydał książkę “De utilitate Psalterii Mariae” (O używaniu Psałterza Maryi), w której wykładał sposób odmawiania Różańca przejęty z duchowości Dominika z Prus (sto pięćdziesiąt “Zdrowaś Maryjo” poprzedzielanych piętnastoma Ojcze nasz, a każda modlitwa łączona z rozważaniem jednej tajemnicy wiary: od Zwiastowania do powtórnego przyjścia Jezusa). Książka obudziła wśród szerokich mas wiernych wiarę w moc Różańca, za pomocą którego można było wyjednać u Maryi miłosierdzie i opiekę. Szczególną popularność zyskała w Augsburgu i w Kolonii, a za tymi miastami poszły inne, rywalizując w gorliwości. W ten sposób Alan zaczął realizować dzieło swego życia: przeniesienie ćwiczenia modlitewnego z klasztornego zacisza na zewnątrz, do świata, oraz uczynienie z modlitwy indywidualnej modlitwy wspólnotowej (chciał on, aby Różaniec odmawiano w grupach).

Kazania różańcowe i propozycja zakładania bractw były przyjmowane wszędzie z takim entuzjazmem, że błogosławiony dominikanin zaczął dostrzegać towarzyszącą im niezwykłą moc Bożą. Błogosławiony Alan wierzył, że Różaniec ukształtował się pod wpływem Bożego natchnienia i że jest szczególnie miły niebu. Wiedział też, że z Różańcem są związane specjalne obietnice. A oto one:

1. Tym, którzy będą pobożnie odmawiali Różaniec, obiecuję szczególną opiekę.
2. Dla tych, którzy będą wytrwale odmawiali Różaniec, zachowam pewne szczególne łaski.
3. Różaniec będzie potężną bronią przeciwko piękni; zniszczy występek i rozgromi herezję. 4. Różaniec doprowadzi do zwycięstwa cnoty i dobra; w miejsce miłości do świata wprowadzi miłość do Boga i obudzi w sercach ludzi pragnienie szukania nieba.
5. Ci, którzy zawierzą mi się przez Różaniec, nie zginą.
6. Ci, którzy będą z pobożnością odmawiali mój Różaniec, rozważając jego tajemnice, nie zostaną zdruzgotani nieszczęściem ani nie umrą nie przygotowani.
7. Ci, którzy prawdziwie oddadzą się memu Różańcowi, nie umrą bez pocieszenia Kościoła.
8. Ci, którzy będą odmawiali Różaniec, znajdą podczas swego życia i w chwili śmierci światło Boże oraz pełnię Bożej łaski i będą mieli udział w zasługach błogosławionych.
9. Szybko wyprowadzę z czyśćca te dusze, które z pobożnością odmawiały Różaniec.
10. Prawdziwe dzieci mojego Różańca będą się radować wielką chwałą w niebie.
11. To, o co prosić będziecie przez mój Różaniec, otrzymacie.
12. Ci, którzy będą szerzyć nabożeństwo do mojego Różańca, otrzymają ode mnie pomoc w swych potrzebach.
13. Otrzymałam od mego Syna zapewnienie, że czciciele mego Różańca będą mieli w świętych niebieskich przyjaciół w życiu i w godzinie śmierci.
14. Ci, którzy wiernie odmawiają mój Różaniec, są moimi dziećmi – prawdziwie są oni braćmi i siostrami mego Syna, Jezusa Chrystusa.
15. Nabożeństwo do mego Różańca jest szczególnym znakiem Bożego upodobania.

Tego samego roku, w którym ukazała się “De utiiitate Psalterii Mariae”, holenderska prowincja obserwantów dała bractwu udział w dobrach duchowych zakonu za codzienne odmawianie maryjnego Psałterza.

Alan związał Psałterz Najświętszej Maryi Panny z symboliką wieńca różanego i niebawem proponowaną przez niego formę pobożności zaczęto nazywać powszechnie Różańcem.


Sam błogosławiony mówił o Różańcu starym i Różańcu nowym. Czynił tak dla odróżnienia prostego Psałterza, polegającego na odmawianiu “Zdrowaś Maryjo”, od Psałterza z dołączonymi rozważaniami tajemnic zbawienia, które już Alan ułożył w triplice partitura, czyli w trzy części: wcielenie – męka i śmierć Chrystusa – chwała Chrystusa i Maryi. Wkrótce nowy Różaniec zaczął być traktowany na równi ze starym, a z czasem go zastąpił. Zasłużony Psałterz Najświętszej Maryi Panny spełnił swóją historyczną rolę i odszedł w cień.

W 1475 r. Alan przez osiem dni głosił w Douai kazania o konieczności rozpowszechniania bractwa różańcowego na całym świecie. Najważniejsze punkty jego nauk zostały spisane w Libellus (Obwieszczeniu) i wysłane do innych miast. Sam Alan napisał tylko dwa dzieła, które historia wymieszała z innymi pismami przypisała wiele z nich jego autorstwu. Rzecz znamienna, zachowany do dziś dnia egzemplarz dzieła bł. Alana de Rupe o wielkiej i nieomylnej godności Psałterza czcigodnej i nieskalanej Dziewicy Maryi został wydany w Sztokholmie przez zakon kartuzów. Tym samym wątki tradycji Dominika z Gdańska i dominikanów spotykają się w sposób udokumentowany, i to już w 1498 r. Oznacza to, że również kartuzi doceniali ogromny wkład bł. Alana w rozpowszechnianie Różańca.

Na koniec trzeba dodać, że dzieło bł. Alana napotykało na pewne trudności ze strony Kościoła, który obawiał się zbyt mocnego związania bractwa z zakonem dominikańskim, gdyż wydawało się, że proponowana przez Alana idea wiąże się z jakąś wewnątrzdominikańską organizacją.

Dzieło rozpoczęte przez bł. Alana doprowadził do końca przeor dominikanów w Kolonii, Jakub Sprenger, który w 1475 r., w święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, założył przy klasztornym kościele, w obecności cesarza i nuncjusza, nowy rodzaj bractwa różańcowego, które niebawem zyskało aprobatę Kościoła i po siedmiu latach miało już sto tysięcy członków

poniedziałek, 3 maja 2010

wtorek, 27 kwietnia 2010

Modlitwa metodą ignacjańską

Zapraszam Was do szczególnej modlitwy - medotą ignacjańską
http://www.sp.ceti.pl/sp/


na dziś jest piękny tekst do rozważań:

Obecność Boga


Pan Bóg jest ze mną, więcej jest we mnie.
Teraz, tak jak tu siedzę, przez chwilę
pozostanę w życiodajnej Bożej obecności,
która przenika moje ciało, mój umysł, w moje serce.

Wolność


Pan Bóg nie sprzeciwia się mojej wolności.
Przeciwnie, Jego Duch tchnie życie w moje najskrytsze pragnienia,
łagodnie nakłaniając mnie ku wszystkiemu, co jest dobre.
Poproszę o łaskę, bym pozwolił napełnić się Duchem

Świadomość


Wiedząc, że Pan Bóg kocha mnie bezwarunkowo,
szczerze spojrzę na miniony dzień, na wydarzenia i moje przeżycia.
Czy mam za co być wdzięczny? Jeśli tak, podziękuję.
Czy mam za co przepraszać? Jeśli tak, poproszę o wybaczenie?



Słowo
Bóg mówi do każdego z nas osobno. Potrzebuję wsłuchać się,
by usłyszeć co mówi do mnie. Przeczytaj tekst kilkakrotnie, a następnie słuchaj.



Psalm 66:8-9, 16-17, 20


Błogosławcie, ludy, naszemu Bogu i rozgłaszajcie Jego chwałę,
bo On obdarzył życiem naszą duszę, a nodze naszej nie dał się potknąć.
Wszyscy, co się Boga boicie, chodźcie i słuchajcie, chcę opowiedzieć, co uczynił On mojej duszy!
Do Niego wołałem moimi ustami i chwaliłem Go moim językiem.
Błogosławiony Bóg, co nie odepchnął mej prośby i nie odjął mi swojej łaskawości.

Rozmowa

Pamiętając, że ciągle jestem w Bożej obecności
Wyobrażę sobie samego Jezusa stojącego lub siedzącego obok mnie
i opowiem Mu wszystko to, co jest w moim umyśle i sercu
przemawiając jak przyjaciel do przyjaciela



Amen!

wtorek, 13 kwietnia 2010

Modlitwa na dni żałoby narodowej

"Pobłogosław, Panie, cierpiących,
złamanych na duchu,
pobłogosław ciężką samotność ludzi
i brak spoczynku,
i to cierpienie, o którym nie mówi się nikomu.
Pobłogosław nędzę i niedolę ludzi,
którzy teraz właśnie umierają.
Daj im, mój Boże, dobry koniec życia.
Pobłogosław także serca pełne goryczy.
Daj ulgę cierpiącym,
naucz zapomnienia i zgody tych,
których Ty pozbawiłeś tego, co było im najdroższe.
Nie pozostawiaj nikomu całej ziemi w smutku i goryczy.
Niech gdzieś zabłyśnie promyk nadziei, radości...
Pobłogosław Panie tych, którzy są w radości,
i miej ich w swojej pieczy."
Św. Edyta Stein (karmelitanka)

niedziela, 4 kwietnia 2010

Wody Jordanu weselcie się!


pieśń, którą od wczoraj modlę się całym sercem śpiewając (na mszy u Dominikanów każdy dosłownie się darł śpiewając te proste słowa! Alleluja!)



piątek, 2 kwietnia 2010

wtorek, 30 marca 2010

ECHO ZE WZGÓRZA

Pobierz oryginalny załącznik.










ECHO

ZE WZGÓRZA

BŁ. MATKI MARII PASTERKI

Nr 98/4 kwiecień 2010




Bądźmy świadkami Miłości, silniejszej niż śmierć



„Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy” – śpiewamy w wielkanocnej sekwencji. Jak mówi Ojciec Święty Benedykt XVI, „to jest właśnie zasadnicze centrum naszego wyznania wiary. To jest okrzyk zwycięstwa, który jednoczy nas dzisiaj wszystkich”. Nas, którzy jeszcze z Wielkim Piątkiem w oczach stajemy przy pustym już grobie Chrystusa Pana, szukamy Go razem z zaniepokojoną Magdaleną: gdzie jest Pan? - i sercem wierzącym słyszymy odpowiedź: „NIE MA GO TU - ZMARTWYCHWSTAŁ!”



Droga Krzyżowa skończyła się na Kalwarii. Nasze „Gorzkie żale” zamieniły się w hymn zmartwychwstania, triumfująca radość zastąpiła smutek, bo „Zmartwychwstał Chrystus, moja nadzieja”, a w Nim zajaśniało nam paschalne światło NADZIEI, tak dziś potrzebne zagubionemu i wciąż szukającemu człowiekowi!



Do pustego grobu Pana niech zaprowadzi nas Błogosławiona Maria Karłowska z jabłonowskiego Wzgórza i niech nam wytłumaczy, czym jest Zmartwychwstanie Boskiego Odkupiciela człowieka.



Matka Maria mówi w rekolekcjach: Chrystusa Pan w trzeci dzień po Swojej śmierci, tą Boską wszechmocą, którą przedtem zadziwiał Żydów, otwiera teraz grób ciężkim kamieniem zapieczętowany, ożywia Swoje Ciało i ukazuje się straży, która z przerażenia pada na twarz, jakby umarła. O śmierci, gdzież jest twoje zwycięstwo? Pozwoliłem Ci dotknąć Mnie, ale teraz ty przed Moją wszechmocą uchodzić musisz!



Chcieć się samej wskrzesić - byłoby dla mnie zarozumiałością nie do wybaczenia. Niestety, to prawda, że sama mogę sobie zadać śmierć, ale wskrzesić się - to nie w mojej mocy. Słaba, bezsilna, bez łaski Bożej, nie mogłabym zwyciężyć najlżejszej pokusy, oprzeć się jakiejkolwiek niedoskonałości. Ale z łaską, która jest konieczną i której Bóg nigdy mi nie odmawia, z pewnością mogę całkowicie się odmienić. Od mojej więc woli zależeć będzie, aby wskrzesić się do nowego życia, do większej świętości.



Kamień gruby i ciężki przywalał wejście do grobu Jezusa. Czyż to nie jest prawdziwy obraz mojej ociężałości, lenistwa, działania z przyzwyczajenia, bez gorliwości, ochoty i ducha poświęcenia, bez dobrej intencji? To wszystko jest ciężkim, przygniatającym kamieniem dla moich dobrych chęci i można by wątpić, czy potrafię ten kamień odwalić? Czy nawet zechcę spróbować? O tak, chcę, koniecznie chcę! Odwalę go i wyjdę!



Najświętsze Ciało Jezusa było skrępowane w grobie bandażami, jakich wtedy używano. A ja ileż takich bandaży mam na sobie, które mnie krępują? Namiętności, złe przyzwyczajenia, nie umartwiona natura moja i tyle, tyle niedoskonałości...



Wokoło Ciała Jezusowego czuwała straż nieprzyjacielska, a mimo tylu przeszkód, nagromadzonych ludzką złością, Syn Boży wyszedł z grobu, zwalczył śmierć. A ja? Oprócz niewidzialnych nieprzyjaciół mego zbawienia i uświęcenia, którzy aż nadto pilnie czuwają, żeby mnie utrzymywać w oziębłości i niedbalstwie, ilu jeszcze innych nieprzyjaciół mam się obawiać? Względy ludzkie, złe przykłady, różne przywiązania... a ja nie mam dosyć odwagi, żeby to pokonać. Teraz jest czas: otrząsnę się z przeszkód, zwalczę trudności i zmartwychwstanę ku lepszemu życiu!



Panie Jezu, dopełń miary Twego zwycięstwa we mnie i wyrwij duszę moją z jej odrętwienia tą samą siłą, której użyłeś do wyjścia z Twego grobu! Wskrześ mnie w duchu! Muszę zacząć nowe życie! Moja słabość nie zniechęci mnie, bo wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia!



Niech te słowa Błogosławionej Matki Marii Karłowskiej, pełne nadziei i zachęty, wprowadzą nas w atmosferę Świąt Wielkanocnych i pomogą nam przeżyć Tajemnicę Paschalną tak, by zaowocowała w naszym dalszym życiu.



Niech pewność Chrystusowego Zmartwychwstania i naszego wraz z Nim zwycięstwa, w czym utwierdza nas Błogosławiona Matka Maria, uwolni nas od niespokojnego pytania o jutro, o losy pokoju świata, o losy dobra, które usiłujemy krzewić w sobie i wokół siebie. Niech serca nasze przenikną pełne nadziei słowa Zmartwychwstałego: „Pokój wam! Ja jestem! Nie bójcie się!” i niech wykorzenią z dni naszego życia tak dziś popularne zwątpienie i zniechęcenie. JEZUS JEST! On wszystko może! On zawsze zwycięża!



Tu jest miejsce dla naszej wiary w moc Chrystusowego Zmartwychwstania i Jego zmartwychwstania w nas, w naszej ludzkiej słabości, bezsilności i niepewności. Wiary mocnej i zwycięskiej, dającej wytrwanie przy Chrystusowym zbawczym Krzyżu z wielkanocną nadzieją. Pozdrówmy się więc tym radosnym świątecznym pozdrowieniem: „Chrystus Zmartwychwstał! - Alleluja! - PrawdziwIe zmartwychwstał!” i żyje w nas! „A jeśli Jezus zmartwychwstał, a zatem żyje – mówi Ojciec Święty Benedykt XVI - któż może nas od Niego oddzielić? Któż może nas pozbawić Jego miłości, która zwyciężyła nienawiść i pokonała śmierć?”. I któż będzie mógł zatrzymać nas na drodze świadczenia o tej Miłości, silniejszej niż śmierć?



Ojciec Święty poucza dalej, abyśmy nie bali się mówić innym o Zmartwychwstaniu Pana, bo „nie musi się niczego bać ten, kto spotyka zmartwychwstałego Jezusa i posłusznie Mu się zawierza. To właśnie orędzie chrześcijanie powinni głosić po krańce ziemi. W naszym codziennym życiu jest bardzo wiele okazji do przekazywania innym tej naszej wiary - z prostotą i przekonaniem, a ze spotkania z nami może w nich narodzić się wiara. Jest bardziej niż kiedykolwiek pilne, by ludzie naszej epoki poznali i spotkali Jezusa i aby - również dzięki naszemu przykładowi” - naszemu świadectwu dawanemu odważnie i radośnie Jezusowi - Miłości silniejszej niż śmierć – „dali Mu się zdobyć”.



Opracowała s. Gaudiosa Czesława Dobrska CSDP























JEZU z Niedzieli Zmartwychwstania!





Gdy z miłością pochylasz się nad Magdaleną, pytając: „Kogo szukasz?”,



a potem - ze spojrzeniem pełnym zwycięskiej Miłości - pozdrawiasz Swoich:



- „POKÓJ WAM!” -



w ten Wielkanocny Poranek i my przychodzimy do Ciebie,



w pokorze ducha czekając na Twoje pozdrowienie…



Tak, Panie - czekamy, żeby Twój Pokój przeniknął naszą codzienność:



teraźniejszość i przyszłość.



By ogarnął to, co jest i to, co będzie - czego jeszcze nie znamy,



ale odczuwamy niepewność, obawę, lęk...



Zmartwychwstały Panie Jezu,



ogarnij wszystko Swym pełnym nadziei: „Pokój wam!”.



Tak bardzo potrzeba nam tego Pokoju,



by nie drżeć wobec wciąż nowych zagrożeń obecnych czasów,



lecz odważnie stawić im czoło...



Zostań z nami, Panie!



Naucz nas nieść ludziom Twoje wielkanocne przesłanie Pokoju



i świadczyć o Tobie - Miłości, która jest silniejsza niż śmierć!





Proszę przyjąć te modlitewne refleksje - jako serdeczne życzenia wielkanocne -

z zapewnieniem modlitwy w Sanktuarium Bł. Matki Marii Karłowskiej, człowieka Zmartwychwstania, człowieka Pokoju.



Z świątecznym pozdrowieniem w Chrystusie Panu



od redakcji „Echa”





Jabłonowo Pomorskie, Wielkanoc 2010 r.

poniedziałek, 22 marca 2010

CUD JANA PAWŁA II

W naszej parafii Św. Polikarpa w Gdańsku dokonał się cud uzdrowienia 2 letniego chłopczyka z raka, za przyczyną Jana Pawła II. Chłopczyk ten miał raka porozrzucznego po całym ciele, byl po kilku operacjach i chemiach w tym mega chemii, jednak rak wciąż się rozwijał,  chłopczyk pluł juz krwią . Cała rodzina , znajomi i wszyscy poproszeni modlili się o uzdrowienie Pawełka za wstawiennictwem św. ojca Pio. Pewnej nocy babci chłopczyka przyśnił się Karol Wojtyła i ze zdziwieniem zapytał ją : a dlaczego nie modlicie się za moim wstawiennictwem ? Następnego dnia babcia jak zwykle poszła rozkładać karteczki z prośbą o modlitwę w różnych kościołach i kiedy weszła do pierwszego kościoła właśnie odbywała się w nim msza św. o kanonizację Jana Pawła II. To był juz drugi znak. Wszyscy więc  zaczęli prosić papieża  o wstawiennictwo. W niedlugim czasie odbyła się scyntygrafia całego ciała chłopczyka , która nie wykazała żadnych patologicznych zmian w organiżmie. Lekarze uznali to za cud. Świadectwa i płytę z badań otrzymał juz kardynał Dziwisz, który w formalnym liście poinformował rodzinę chłopczyka o dołączeniu cudu do spraw kanonizacyjneych. ALLELUJA, JEZUS ŻYJE!!!

wtorek, 9 lutego 2010

ŚWIATOWY DZIEŃ CHOREGO

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Od 1993 Kościół katolicki na całym świecie obchodzi 11 lutego - w święto Matki Bożej z Lourdes - Światowy Dzień Chorego. Jest to oryginalna inicjatywa Jana Pawła II, a zarazem konkretna jego odpowiedź na zgłaszane od wielu lat z różnych stron świata prośby i postulaty, aby przynajmniej jeden dzień w roku poświęcić w sposób szczególny tym, którzy fizycznie i duchowo nie mogą w pełni korzystać z uroków życia oraz oczekują naszej pomocy i wsparcia.





Maryjny wymiar Dnia



Obie daty - listu i samego Dnia - upamiętniają dwa ważne wydarzenia w Kościele katolickim: 13 maja przypada wspomnienie 1. objawienia maryjnego w portugalskiej Fátimie (1917), a 11 lutego Kościół przypomina pierwsze ukazanie się Maryi św. Bernardecie Soubirous w Lourdes (1858). Tak więc w obu wypadkach duchowym natchnieniem chorych i ich opiekunów w tym dniu jest Matka Najświętsza i główne obchody odbywają się wyznaczonych przez Papieża najbardziej znanych i zasłużonych sanktuariach maryjnych w różnych częściach świata.



Cele Dnia



Jan Paweł II, ogłaszając Dzień, podkreślił w liście do kard. Angeliniego, że celem tej inicjatywy jest pobudzenie wrażliwości wiernych i całego Kościoła "i w konsekwencji wielu instytucji katolickich, działających na rzecz służby zdrowia oraz społeczności świeckiej, na konieczność zapewnienia jak najlepszej opieki chorym; pomagania chorym w dostrzeżeniu wartości cierpienia na płaszczyźnie ludzkiej, a przede wszystkim na płaszczyźnie nadprzyrodzonej; włączenia w duszpasterstwo służby zdrowia diecezji, wspólnot chrześcijańskich, rodzin zakonnych; popierania coraz bardziej owocnej służby wolontariatu; przypominania o potrzebie duchowej i moralnej formacji pracowników służby zdrowia; ukazywania znaczenia opieki duchowej nad chorymi ze strony kapłanów diecezjalnych i zakonnych, jak również tych wszystkich, którzy żyją i pracują obok cierpiących".


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

sobota, 16 stycznia 2010

PROŚBA

Bardzo proszę o modlitwe za Gosię , która jest w 7 miesiący ciąży i ma przerzut do kregosłupa , proszę Cie Panie Jezu , ulecz ją na duchu i ciele by jej dzieciątko nie zostało bez mamy.

wtorek, 12 stycznia 2010

O modlitwie prywatnej - Warunki dobrej modlitwy


„Modlitwa jest najpewniejszym sposobem apostołowania” (Jan Paweł II)

Modlitwa to pobożne wzniesienie myśli do Boga, rozmowa z Nim. Modlić się można na różne sposoby: pojedynczo lub wspólnie, w myśli lub słowami, po cichu, głośno, względnie śpiewem.

Aby modlitwa była miła Bogu, a dla nas skuteczna, musi być dobra. Taką była modlitwa Pana Jezusa i świętych. Za ich wzorem trzeba modlić się:
z uwagą i skupieniem ducha, aby rozmowa z Bogiem nie była mechanicznym poruszaniem warg;

z pokorą i czcią jak ewangeliczny celnik, bo Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym tylko łaskę daje. Pomni na to, że „modlitwa pokornego przebija niebiosa” wyznajemy z Mickiewiczem: „Panie, czymże ja jestem przed Twoim obliczem? Prochem i niczem!”;

z wiarą we wszechmoc i ufnością w dobroć Bożą;

z poddaniem się woli Boga, który wie najlepiej, co dla nas dobre;

o przedmiot godziwy i pożyteczny do zbawienia;

wytrwale, nie przestając się modlić, chociaż by Bóg przez dłuższy czas nie uczynił zadość naszym prośbom;

w imię Jezusa, który nas zapewnił: „O cokolwiek prosić będziecie Ojca mego w imię moje, da wam”.

Skutki modlitwy zależą w dużej mierze od jej wewnętrznej wartości. Czym sen dla ciała, tym modlitwa dla ducha. Serdeczna rozmowa z Bogiem chroni od grzechu, umacnia w dobrym, upodabnia do Boga („z jakim wdajesz, takim się stajesz”), wyprasza łaski i pociechy Boże.



Stąd wynika obowiązek modlitwy, który tak często Boski Zbawiciel przypominał Swym uczniom: „Módlcie się i czuwajcie, abyście nie ulegli pokusie”. Jak bez wody schnie i ginie roślina, tak bez modlitwy niknie religijne i nadprzyrodzone życie w duszy człowieka. Nasi praojcowie żywo odczuwali potrzebę modlitwy. W niej szukali siły i ukojenia, czego piękne dowody mamy w zabytkach naszej kultury.

„Bo ci przodkowie, ci nasi starzy,

Brali hart ducha od Twych ołtarzy,

Bo swoje sprawy o każdej chwili

Z Bogiem zaczęli, z Bogiem kończyli.” (Władysław Syrokomla)
 
znalezione na: http://sanctus.pl/index.php?grupa=44&podgrupa=196&doc=139

czwartek, 7 stycznia 2010

REFLEKSJA NAD SWOIM ŻYCIEM

Zastanów się nad tymi dwoma ilustracjami.







       Życie kierowane przez własne „ja”

      Własne „ja” na tronie

                                    Jezus poza nawiasem życia

Decyzje i działania kierowane wyłącznie przez własne „ja”, co często prowadzi do niezadowolenia i frustracji








Życie kierowane przez Chrystusa

Jezus na tronie życia człowieka
                            
                               „Ja” podporządkowane Jezusowi

Człowiek dostrzega w swoim życiu wpływ i kierownictwo Jezusa

Które koło najlepiej przedstawia twoje życie?

Które koło przedstawia życie, jakiego pragniesz?


Zaproś Jezusa do swojego życia....