czwartek, 24 grudnia 2009

BOŻE NARODZENIE



ZDROWYCH I RADOSNYCH ŚWIĄT NARODZENIA PAŃSKIEGO ORAZ SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !


środa, 16 grudnia 2009

NOWENNA DO DZIECIĄTKA JEZUS OD 16 GRUDNIA

Nowenna do Dzieciątka Jezus



Nowennę odmawia się w dniach 16-24 grudnia
lub w okresie Bożego Narodzenia


Modlitwa wstępna na każdy dzień nowenny
Wszechmogący wiekuisty Boże, Panie nieba i ziemi, który objawiasz się maluczkim; spraw, prosimy, abyśmy z należną czcią uwielbiając święte tajemnice Dzieciątka Jezus, Twojego Syna, i wiernie wstępując w Jego ślady mogli dojść do królestwa niebieskiego obiecanego maluczkim. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.


Modlitwa na zakończenie każdego dnia nowenny
O Boże Dziecię, prosimy Cię, spraw, abyśmy coraz doskonalej należeli do Ciebie i służyli Ci coraz lepiej. Chcemy Cię miłować w naszych bliźnich i szerzyć Twoje Królestwo wszędzie, gdziekolwiek się znajdziemy. Amen.


Dzień 1 (16 grudnia)
Uwielbiajmy Serce Dzieciątka Jezus i oddajmy cześć tej miłości, którą Ono płonęło ku Ojcu Przedwiecznemu i ku nam, biednym grzesznikom. Ofiarujmy nasze serca Boskiemu Dziecięciu, aby Ono je oczyściło i nauczyło świętej prostoty, by ofiara naszych serc była Mu przyjemna.
Modlitwa
Najsłodsze Dziecię Jezu, wielbimy Twe Boskie Serce, od pierwszej chwili Twego Wcielenia gorejące miłością i oddające najwyższą cześć Bogu Ojcu. Ty ofiarowałeś się na cierpienie i mękę dla naszego zbawienia. Bądź za to uwielbiony na wieki.
Oddajemy Ci nasze biedne serca prosząc, abyś je raczył przyjąć i uczynić swoją własnością. Oczyść je ze wszystkich przewinień i zapal Twoją miłością. Naucz nas prostoty, pokory i cichości. Króluj w nas niepodzielnie i nie pozwól nam przywiązywać się do rzeczy doczesnych i zgubnych przyjemności. Niech nasze serca będą dla Ciebie miłym mieszkaniem tu na ziemi, a potem w niebie niech się Tobą radują na wieki. Amen.

Dzień 2 (17 grudnia)
Patrząc na nóżki Bożego Dzieciątka zastanówmy się, ile kroków będą musiały uczynić dla naszego zbawienia. One nam wyznaczą drogę sprawiedliwości i prawdy, a wyznaczą ją krwawym śladem. Prośmy gorąco Boże Dzieciątko, abyśmy umieli chodzić Jego śladami.
Modlitwa
O maleńki Jezu, drżący z zimna na twardym sianie, jakże wielkie umęczenie Cię czeka! Jakże się utrudzisz, szukając po drogach tego świata zbłąkanej owieczki - biednej duszy grzesznika. Niech Twoje trudy nie będą dla nas daremne. Pozwól, o słodki Jezu, przytulić się całym sercem do Twoich świętych stóp. Daj, abyśmy, oblewając je łzami skruchy, wyprosili sobie łaskę naśladowania Ciebie, a idąc Twymi śladami doszli tam, gdzie Ty królujesz ze świętymi Twymi na wieki. Amen.

Dzień 3 (18 grudnia)
Uczcijmy święte rączki Boskiego Dzieciątka, które tak bardzo będą musiały się natrudzić dla naszego zbawienia i przez to oddadzą wielką chwałę Ojcu Niebieskiemu. Z rączek Dzieciątka Jezus spływają potoki łask dla ubogacenia naszych dusz i umocnienia nas w dobrym. Oddajmy się całkowicie w te Boskie rączki, tak maleńkie, a tak wszechmocne. Prośmy Dzieciątko Jezus, by raczyło pobłogosławić nasze ręce, aby wszystkie nasze czyny były zawsze święte i miłe Bogu.
Modlitwa
Boskie Dziecię, z najwyższą czcią całujemy Twe wszechmocne rączki, które skruszyły więzy naszej niewoli i otworzyły nam bramy niebios. One podtrzymują cały świat, a tak drżące i bezsilne wydają się być w żłóbku. O najsłodsze Dziecię, w Twe rączki składamy ofiarę naszych serc. Przyjmij nas, oddajemy Ci się zupełnie. Podnieś swoje rączki nad nami i błogosław nam. Błogosław nasze myśli, uczucia i sprawy, błogosław krzyże i cierpienia, którymi nas nawiedzasz, abyśmy żyjąc, pracując i cierpiąc jedynie dla Ciebie, z Twoich rąk mogli kiedyś otrzymać koronę wiecznej chwały. Amen.

Dzień 4 (19 grudnia)
Boskie usta Dzieciątka Jezus zamykają w sobie słowa życia, prawdy i mądrości przedwiecznej, oddają doskonałą chwałę Bogu Ojcu i miłosiernie ogłaszają przebaczenie grzesznikom. One mają kiedyś ogłosić błogosławieństwo wybranym, a wieczne potępienie odrzuconym. Boże Dziecię zwiastuje przez aniołów "pokój ludziom dobrej woli", a naszym ustom jakże nieraz trudno wymówić słowa przebaczenia, jakże często sieją one niepokój, a może powodują ból.
Modlitwa
O Najświętsze Dzieciątko, oczyść nasze usta ogniem Twej miłości. Naucz je mówić tylko na Twoją chwałę i pożytek bliźnich. Nie pozwól, aby kiedykolwiek miały się splamić grzesznymi słowami. Spraw, niech z naszych ust nieustannie wznoszą się ku Tobie uwielbienia i prośby, abyśmy zasłużyli usłyszeć kiedyś z Twoich Boskich ust wezwanie do wiecznego wesela z Tobą. Amen.

Dzień 5 (20 grudnia)
Z jak wielką miłością spoglądają na nas oczy Dzieciątka Jezus. One cieszą się wszystkim, co dobrego widzą w naszym życiu, a rzewnie płaczą nad naszymi grzechami. Oddajmy Dzieciątku nasze oczy, byśmy już nigdy nie obrażali Go wzrokiem, lecz jak najczęściej spoglądali na to, co nasze serce podnosi do Boga.
Modlitwa
O Boskie Dziecię, spojrzyj na nas. Niech miłosierne wejrzenie Twoich oczu rozpali w nas miłość ku Tobie. Ofiarujemy Ci, Jezu, nasze oczy. Udziel nam łaski, abyśmy we wszystkim, co stworzyłeś, widzieli Twoje dzieło, dziękowali Ci za to, co nam dałeś i używali tego zgodnie z Twoją wolą, dla dobra naszej duszy. Obyśmy często spoglądali na Ciebie i rozważali Twoją miłość ku nam. Spraw, abyśmy odrzucali to, co prowadzi do złego i opłakiwali swoje grzechy. Daj nam zasłużyć na twoje łaskawe spojrzenie w ostatniej chwili naszego życia i oglądanie Twej Boskiej chwały w niebie. Amen.

Dzień 6 (21 grudnia)
Uszy Boskiego Dzieciątka łaskawie wysłuchują modlitw ludzi pokornych i ubogich w duchu. Ofiarujmy Mu nasze uszy, a szczególnie wewnętrzny słuch naszego serca, abyśmy odwracając się od zdradliwych podszeptów świata, ciała i złego ducha, tym łatwiej mogli usłyszeć natchnienia łaski. Szanujmy ten Boży głos w naszych sercach i wypełniajmy jego nakazy.
Modlitwa
O Boskie Dzieciątko, nakłoń Twe uszy ku naszym prośbom i błaganiom. Przyjmij łaskawie nasze uwielbienia i dziękczynienia, nie zważając na naszą nędzę. Ofiarujemy Ci nasz słuch i prosimy, uczyń nas pilnymi w słuchaniu Twego słowa, abyśmy przyjmując je ochotnym sercem i wypełniając z miłością, zasłużyli na wsłuchiwanie się w niebiańskie melodie, których ludzkie ucho nie słyszało. Amen.

Dzień 7 (22 grudnia)
Główka Dzieciątka Bożego spoczywa na sianie, a przecież jest to Głowa Ciała Mistycznego - Kościoła, którego jesteśmy członkami. Z tej Najświętszej Głowy spływa na nasze dusze rosa Bożej łaski dająca nam życie. Starajmy się żyć w ścisłym zjednoczeniu z tą Boską Głową, naśladujmy Pana Jezusa ze wszystkich sił, abyśmy jak najbardziej upodobnili się do Niego.
Modlitwa
Jezu, Boskie Dziecię, ty jesteś dla nas najjaśniejszym słońcem oświecającym drogi naszego życia, tak często pełne niebezpieczeństw. Prowadź nas i chroń od wszelkiego zła, a zwłaszcza od wiecznej zguby. Pomóż nam żyć święcie, a przez to pomnażać świętość Kościoła - Ciała Mistycznego, którego jesteś Głową. Spraw, abyśmy wiernie naśladując Ciebie, wypełnili Twój nakaz: "Świętymi bądźcie, bo Ja jestem Święty" i doszli do szczęśliwej wieczności. Amen.

Dzień 8 (23 grudnia)
Uwielbiajmy Najświętszą Duszę Dzieciątka Jezus, jaśniejącą niepokalaną czystością i bogactwem wszelkich łask i cnót. Oddaje ona doskonałą cześć i uwielbienie Bogu Ojcu. Poświęćmy Boskiemu Dzieciątku naszą duszę ze wszystkimi jej władzami i prośmy, aby ją oczyścił, ubogacił swymi łaskami i przyozdobił cnotami, byśmy mogli stać się godnym Jego mieszkaniem.
Modlitwa
O Dziecię Jezu, z najgłębszą pokorą wielbimy i błogosławimy Trójcę Przenajświętszą, która w Twej duszy złożyła wszystkie skarby doskonałości i łaski, i zjednoczyła ją ze Słowem Przedwiecznym tak, że stanowi najdoskonalszą jedność z samym Bogiem. Najsłodsze Dziecię Jezu, błagamy, abyś przyjął naszą grzeszną duszę, oczyścił ją i ubogacił nadprzyrodzonymi darami. Niech jej władze, odnowione Twą łaską, napełnią się Twoim życiem, abyśmy mogli wołać z Apostołem: "Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus". O Jezu, Życie nasze na ziemi, stań się naszym życiem wiekuistym w niebie. Amen.

Dzień 9 (24 grudnia)
Trójca Święta dała Dzieciątku Jezus najwyższą królewską władzę, lecz Ono chce królować nad nami swoją niewinnością, pokorą, cichością i miłością. W ten sposób ogłasza wszelkiemu stworzeniu najwyższą wolę Ojca. Przygotujmy się na przyjęcie naszego Króla. Poddajmy się Jego panowaniu i starajmy się we wszystkim spełniać Jego wolę, aby Dziecię Jezus mogło uczynić z nas czystą i przyjemną ofiarę Trójcy Przenajświętszej.
Modlitwa
Królu wiecznej chwały, który władasz niebem i ziemią, przyjdź do swego ludu. Chociaż żłóbek jest twoim tronem, stajenka - pałacem, pieluszki - płaszczem królewskim, a dworzanami - pastuszkowie, to jednak w tym uniżeniu wyznajemy, że jesteś naszym Królem. Tobie, nasz Królu, oddajemy serca, dusze i ciała, wszystko, co mamy i mieć możemy. Króluj w naszych sercach pokorą, cichością i miłością. Naucz nas pełnić wolę Ojca, jak Ty ją pełniłeś. Pragniemy służyć Ci wiernie i kochać ze wszystkich sił na ziemi, a w bramie wieczności powitać Ciebie jako naszego Króla i z Tobą wejść do Twego królestwa. Amen.


Modlitwa na zakończenie każdego dnia nowenny
O Boże Dziecię, prosimy Cię, spraw, abyśmy coraz doskonalej należeli do Ciebie i służyli Ci coraz lepiej. Chcemy Cię miłować w naszych bliźnich i szerzyć Twoje Królestwo wszędzie, gdziekolwiek się znajdziemy. Amen.

Litania do Dzieciątka Jezus

poniedziałek, 9 listopada 2009

O POKORZE

GRZECH PYCHY Z ANIOŁA DIABŁA UCZYNIŁ.
NIE WSTYDŻ SIĘ SWOICH BŁEDÓW, MIEJ ODWAGĘ PRZYZNAĆ SIĘ DO NICH.
PRAWDZIWIE POKORNEGO -CIERPLIWOŚĆ POKAZUJE.

czwartek, 5 listopada 2009

niedziela, 1 listopada 2009

czwartek, 29 października 2009

piątek, 23 października 2009

środa, 21 października 2009

poniedziałek, 19 października 2009

sobota, 17 października 2009

piątek, 16 października 2009

ŚW. TERESA Z AVILA




Teresa de Cepeda y Ahumada była Hiszpanką. Urodziła się 28 marca 1515 r. w Avila jako córka don Alonsa Sanchez de Cepeda i Beatriz de Ahumada. Według panującego w Hiszpanii zwyczaju otrzymuje nazwisko matki. W domu rodzinnym jest jednym z jedenaściorga dzieci. Teresa jest szósta z kolei. Na świat przychodzi w czasie, gdy ojciec wraca z wyprawy wojennej przeciwko krainie Nawarry,a w Europie rozpoczyna się burzliwy okres. Młodzi ludzie przemierzali wtedy Atlantyk, aby podbić kontynent odkryty w 1492 przez Krzysztofa Kolumba. Także bracia Teresy wyruszyli na podbój Ameryki, zaciągając się w szeregi konkwistadorów. W kraju w tym czasie szerzyła się reformacja,a życie zakonne w większości zgromadzeń podupadło. Coraz więcej klasztorów przypominało raczej pensjonaty niż ośrodki życia duchowego.
W klimacie niepokojów, walki i zmagań upływały pierwsze lata życia Teresy. Stopniowo jednak środowisko rycerskie, kult orężastopniowo ustępuje miejsca kultowi nauki i książki. Teresa jest najbardziej kochana przez ojca, człowieka wielce uczciwego, matce zaś, bardzo troskliwej, zawdzięcza pobożność, zwłaszcza nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny.

W 1522 r. po lekturze "Żywotów świętych" Teresa razem ze starszym o dwa lata bratem Rodrygiem, ucieka z domu w kierunku południowym do kraju Maurów, ponieważ natchniona duchem bohaterskim świętych męczenników, chce ponieść śmierć dla Chrystusa. Niedoszli męczennicy zostają jednak pochwyceni przez stryja Franciszka niedaleko od miasta i zwróceni rodzicom. Mimo tej porażki dzieci nie dają za wygraną. Nadal chcą uczynić coś wielkiego dla Boga. Z tego powodu w ogrodzie przy domu czytają dzieje pustelników. Ich życie na pustyni fascynuje dzieci. Próbują budować sobie pustelnie z kamieni i żyć w atmosferze wielkiego skupienia i oddania Bogu, aby przygotować się do szczęśliwej wieczności. Te pobożne zabawy dziecięce mogą stanowić świadectwo głębokiej atmosferze religijnej w domu rodzinnym.
Gdy Teresa ma 14 lat umiera jej matka. Jest to dla niej ogromny wstrząs. Wtedy to Teresa ofiaruje się Maryji.

Teresa wyrosła na piękną i pełną uroku osobistego kobietą. Jej inteligencja , wesołość, czyniły z niej centrum każdego towarzystwa. Umiała się ubierać, a nawet gdy została zakonnicą nosiła habit z pełną gracji elegancją. Uwielbiała tańczyć. Doceniała swoją urodę. Gdy ojciec oddał ją na naukę do klasztoru Augustianek, początkowo zrodził się w niej gniew i ogromna niechęć do życia zakonnego. Z drugiej strony nie czuła też powołania do małżeństwa. Teresa pozostając u Augustianek przez półtora roku jako wychowanka, zdobywa równowagę psychiczną i odzyskała utraconą pobożność, która wzrasta do tego stopnia, że słyszy w swej duszy pierwszy głos powołania do życia zakonnego. To postanowienie oznajmia swemu ojcu, który jednak nie wyraża na nie zgody. Teresa więc, aby marzenie spełnić, ucieka z domu i przywdziewa habit karmelitański w klasztorze Wcielenia, w swym rodzinnym mieście. W tym czasie mieszkało tam ponad sto karmelitanek. Teresa w klasztorze ciężko zachorowała i była już bliska śmierci. Gdy siostry były przekonane, że Teresa zmarła, ona nagle odzyskała przytomność. Jednak jeszcze przez dwa lata była sparaliżowana.

Po powrocie do zdrowia zaczęła wieść intensywne życie towarzyskie, przyjmując w rozmównicy gości. Stała się powierniczką wielu ludzkich problemów ale także miejskich plotek. Pewnego dnia Teresa podczas modlitwy usłyszała: "Chcę, abyś odtąd rozmawiała nie z ludźmi, ale z aniołami". Od tego momentu czuła przy sobie bliskość Jezusa. Stopniowo zaczęła zdawać sobie sprawę, że prowadzi życie poniżej swych duchowych możliwości. Zaczęła więc ograniczać wizyty w rozmównicy, a skoncentrowała się na modlitwie.

Można powiedzieć, że do 1554 r. życie Teresy charakteryzuje się formą ascetyczną. Jej życie duchowe to długi łańcuch wysiłków osobistych, kryzysów, walk, napięć i ustępstw, które zmieniają się dopiero dzięki działaniu łaski. W Wielkim Poście tego roku Święta przeżywa przełom wewnętrzny pod wpływem lektury "Wyznań" św. Augustyna oraz zetknięcia się z wizerunkiem Chrystusa przy słupie biczowania. Wtedy to z wielką gorliwością rozpoczyna bezkompromisowe dążenie do doskonałości. Następne lata życia Teresy można nazwać stanem "ekstatycznym", w którym eksplodują łaski nadzwyczajne, a spośród nich najbardziej tajemnicze jest przebicie serca oraz prawdziwe i całkowite oczyszczenie wewnętrzne ze wszelkiej skazy. 18 listopada 1572 r. przy okazji Komunii św. Teresa otrzymuje łaskę mistyczną symbolizującą małżeństwo między jej duszą a Trójcą Świętą.

Jej przeżycia mistyczne wywołały liczne wątpliwości. Przez Hiszpanię przetoczyło się wówczas wielu fałszywych mistyków i związanych z tym procesów sądowych. Teresa była jednak pewna prawdziwości swych objawień, a rosnąca wokół niej podejrzliwość bardzo ją bolała. Nie zawsze znajdowała oparcie u swoich spowiedników. Z przekąsem pisała wówczas, że bardziej niż wyznania grzechów, przerażają ich wyznania o doznanej wizji anioła lub ukrzyżowanego Jezusa.

Kiedy wydawało się, że ułożyła sobie spokojnie życie w ustronnej celi klasztornej, przyszły wątpliwości. Teresa poczuła, że reguła zakonna niewiele od niej wymaga, a ona czuje się wezwana do większych poświęceń. Owocem wizji piekła i wielkiej dojrzałości duchowej Teresy jest postanowienie jak najwierniejszego zachowywania Pierwotnej Reguły Karmelu, dlatego też Święta podejmuje się dzieła Reformy Zakonu. Projekt utworzenia klasztoru, który miałby się utrzymać tylko z jałmużny, wzbudził jednak opór ze strony władz miasta Avila, a Teresę naraził na kpiny. W końcu dopięła swego i 6 lutego 1562 r. papieskie breve zezwoliło jej na założenie klasztoru z pierwotną regułą karmelitańską. Dnia 24 sierpnia 1562 r. Teresa zakłada w Avila pierwszy klasztor Karmelitanek Bosych pod wezwaniem św. Józefa , klasztor zakonnic oddanych życiu modlitwy, umartwienia i samotności w ścisłej klauzurze. Teresa przeniosła się do niego wraz z czterema innymi siostrami. W nowym domu siostry z bogatych rodzin nie posiadały żadnych przywilejów i były zobowiązane do takich samych prac co inne siostry. Utrzymywały się z jałmużny, nie opuszczały murów klasztornych. W organizacji życia zakonnego wielka mistyczka była niezwykle praktyczna i przedsiębiorcza. Kochała swoje siostry ale gdy uznała, że któraś histeryzuje albo wpada w melancholię, działała bardzo zdecydowanie. Odesłanie do dodatkowej pracy lub dobre lanie traktowała jako skuteczne lekarstwo na choroby żeńskich klasztorów.

Powstanie zreformowanego klasztoru św. Józefa zapoczątkowało wielkie dzieło reformy karmelitańskiej. Jej duszą i niestrudzoną realizatorką była Teresa. Matka Teresa przyczynia się także do odnowienia gałęzi męskiej Zakonu i inspiruje wyjazd Karmelitów Bosych na misje do Konga. Sojusznikiem Teresy w odnowie życia zakonnego został św. Jan od Krzyża, którego Teresa ceniła bardzo ze względu na przymioty ducha, ale z powodu mizernej postury nazywała "półbratem".

Akcja reformatorska spowodowała rozłam wśród karmelitów na trzewiczkowych, którzy odrzucili reformę i bosych, którzy nie zamierzali z niej zrezygnować. Karmelici trzewiczkowi interweniowali w Rzymie przeciw Teresie oskarżając ją o nieposłuszeństwo i zbyt wielkie zamiłowanie do podróży. Pomimo to tych trudności Teresa w latach 1567 - 1582 założyła 32 klasztory, w tym 15 męskich. Przemierzała Hiszpanię na mułach lub w wozach. Walczyła z nieufnymi biskupami i niechęcią władz miejskich, które obawiały się zezwalać na klasztory pozbawione zupełnie dochodu. Kilkakrotnie Teresa musiała zrezygnować z bezwzględnego przestrzegania zasady ubóstwa i godziła się na zapewnienie klasztorom uposażenia.

Tymczasem po Hiszpanii krążyły oczerniające ją paszkwile. Karmelici trzewiczkowi zanosili protesty do stolicy apostolskiej przeciw reformie. W wyniku tych działań papież Grzegorz XII wycofał się z jej popierania . Nuncjusz papieski nakazał Teresie osiedlić się w Toledo bez prawa opuszczania miasta do końca życia.

Reformę karmelitańską uratował król Filip II, udzielając jej poparcia. Nuncjusz obawiając się konfliktu z arcykatolickim władcą Hiszpanii zrezygnował ze zwalczania karmelitów bosych. W 1580 r. papież uznał reformę i tym samym zakończył długoletni spór. Teresa była już wtedy bardzo zmęczona i schorowana. Chorowała zresztą całe życie. Niestrudzenie jednak, prowadziła akcję fundowania nowych klasztorów. Podczas podróży do Burgos przeżyła chwile pełne grozy. W czasie przeprawy przez rzekę jej wóz zsunął się z mostu. Wyskakując w biegu, Teresa rozcięła nogę. Krzyknęła: "Tego jeszcze trzeba było, Panie!". Usłyszała wówczas Głos: "Tak traktuję, Tereso, moich przyjaciół". Odpowiedziała wówczas: "Dlatego masz ich tak mało...". Teresa umarła podczas ostatniej wizytacji swoich klasztorów. Dnia 4 października 1582 r. w Alba de Tormes, w zachwycie miłości, Teresa oddaje duszę Bogu wypowiadając ostatnie słowa: "W końcu, Panie, jestem córką Kościoła". Na relikwiarzu zawierającym jej serce umieszczono słowa: "Teresa Jezusa, Jezus Teresy".

Jezus był wielka miłością Jej życia. Dla niego wybrała wyzwanie jakim było życie zakonne, podjęła wielki wysiłek reformy Karmelu, znosiła szyderstwa, wrogość i szykany. Na polecenie spowiedników (którym była zawsze posłuszna), spisała dzieje swego życia i dzieło reformy. Jej miłość była pełna pasji: "Panie! Niech ci inni lepiej ode mnie służą, i niech szczęście, które im gotujesz będzie większe od mojego. Ale żeby Cię miał kto więcej kochać ode mnie, tego nie ścierpię!"

Święta pozostawiła po sobie fascynujące pisma ascetyczno-mistyczne, które pośród licznych walorów literackich posiadają wielką wartość jako księgi duchowości chrześcijańskiej. To spod jej pióra wyszły "Księga życia", "Droga doskonałości", "Twierdza wewnętrzna", "Księga fundacji" i inne pomniejsze dzieła

Błogosławioną ogłasił ją Paweł V 24 kwietnia 1614 r., kanonizował ją Grzegorz XV 12 marca 1622 r., a jako pierwszą kobietę 27 września 1970 r. Paweł VI ogłasił św. Teresę od Jezusa Doktorem Kościoła

Wspomnienie św. Teresy od Jezusa przypada 15 października. Jest patronką Hiszpanii i cierpiących na bóle głowy

wtorek, 13 października 2009

niedziela, 11 października 2009

poniedziałek, 5 października 2009

sobota, 3 października 2009

poniedziałek, 28 września 2009

Jezus Chrystus moim Panem jest

MODLITWA MATKI





Stoję przed Tobą i dziękuję ci, że mogę być do Ciebie podobna. Ty trzymasz na ręku Syna Bożego. Ty wiesz, co znaczy mieć dziecko. Naucz mnie abym była dobrą matką. Ty znasz moją troskę o każdy krok, o każdą chwilę moich dzieci. Spraw Matko, żeby nie brakowalo mi serca i dobroci dla wszystkich moich dzieci. Nie dozwól, by któres zginęło na drodze życia. Spraw też, bym przyszedłszy kiedys do Ciebie, trzymając je wszystkie za ręce, spotkała się z moja kochaną matką a babcią moich dzieci, w Królestwie pięknej miłosci i nieustającego szczęscia Twego Syna, Jezusa Chrystusa, Amen.

wtorek, 22 września 2009

niedziela, 20 września 2009

Rozśpiewuję się...




... rozśpiewajcie się ze mną...

piątek, 18 września 2009

Pieśni


Pieśni mają dla mnie specjalne znaczenie. Piękna oprawa liturgiczna nie jest obojętna jakości mojej modlitwy. Do Taize nigdy nie dotarłam osobiście, ale jest mi osobliwie bliska. W każdej pieśni mam głęboko osadzone wzruszenia.

czwartek, 17 września 2009

Już teraz we mnie kwitną Twe ogrody

PASEK SW. DOMINIKA

Pasek Św. Dominika




Jest to dar dla małżeństw, które pragną mieć dzieci, a napotykają różne trudności w realizacji swoich pragnień.



Pasek św. Dominika nie jest talizmanem i nie jest przedmiotem magicznym! Jest tylko wezwaniem małżonków do usilnej i ufnej modlitwy o upragnione potomstwo za wstawiennictwem tego świętego.



Sam pasek, kawek bawełnianej tasiemki z nadrukiem krótkiej modlitwy do św. Dominika, oraz pełen zestaw modlitw w tej intencji można otrzymać od mniszek dominikańskich z Gródka w Krakowie:



Siostry Dominikanki

ul. Mikołajska 21

31-027 Kraków

tel. (012) 422-79-25



Oto modlitwy, jakie należy odmawiać w tej intencji:



MODLITWA do ŚW. DOMINIKA



Chwalebny Ojcze, święty Dominiku, który otrzymałeś od Boga tyle pomocy dla tych, którzy polecają się Tobie w obrazie z Rosiano, weź także i mnie pod swoją łaskawą opiekę i wyjednaj łaski dla duszy oraz inne dobrodziejstwa, tak mi obecnie potrzebne. Amen.



MODLITWA DO PANA BOGA za wstawiennictwem ŚW. DOMINIKA



Boże, Ty zechciałeś, aby Twój sługa, św. Dominik, przez swój cudowny Obraz w Rosiano spełniał także po śmierci swoje dzieła apostolstwa i dobroczynności, daj nam, Twoim wiernym, korzystać z owoców jego chwalebnej opieki we wszystkich niebezpieczeństwach duszy i ciała. Amen.



MODLITWA DO ŚW. DOMINIKA /"RESPONSORIUM"/



R/ O nadziejo przedziwna, którąś dał opłakującym Cię, kiedy przybliżał się Twój zgon: że będziesz po swej śmierci pomocny swoim braciom, skoro stawisz się przed Wszechmocnego Boga tron.

+ Spełń, Ojcze, to coś przyrzekł w ostatnią godzinę, i nam Twoim sługom okaż swą przyczynę!

V/ Ty, coś tyloma cudy swe imię wsławił, gdyś leczył ciała chore i kalekie, przyjdź do nas z łaską Pana Chrystusową i uzdrów dusze tą niebiańską mocą!

+ Spełń, Ojcze, to coś przyrzekł w ostatnią godzinę, i nam Twoim sługom okaż swą przyczynę.

V/ Niech Ojcu chwała wiecznie brzmi, Synowi i Duchowi po wszystkie dni.

+ Spełń, Ojcze, to coś przyrzekł…

Módlmy się:

Wszechmogący Boże, niech święty Dominik, który był gorliwym głosicielem objawionej prawdy, wspiera Twój Kościół swoimi zasługami i nauką i niech będzie dla nas troskliwym opiekunem.

Przez Chrystusa Pana naszego.

Amen.





Tomek i Karolinka (Świadectwo)



Oboje z mężem zawsze pragnęliśmy mieć dzieci. Nigdy nie planowaliśmy dzieci, po prostu chcieliśmy je mieć. Myśleliśmy początkowo o córeczce Karolince, ale potem to już było wszystko jedno, czy Karolinka, czy Karol, byleby tylko było dziecko. Od 1990 r. mieszkaliśmy w Szwecji i niestety parę lat potem pierwszy raz poroniłam. Po tym wydarzeniu rzuciłam się w wir pracy, żeby zapomnieć o bólu. Nie ukrywam, że może nie byłam dojrzała, by jakoś to sobie wytłumaczyć i dalej próbować.

Taka sytuacja trwała do 1999 r., miałam wtedy 36 lat i to był najwyższy czas na macierzyństwo. Zaczęliśmy się starać o dziecko, ale bezskutecznie. W kwietniu, na początku trzeciego miesiąca, ponownie poroniłam. Wtedy bardzo się załamałam psychicznie. Doszłam do wniosku, że nasza chęć posiadania dziecka została przez te ostatnie lata przytłumiona pracą i jej zmianą oraz nauką. Byłam zagubiona w tym wszystkim. I oto nagle okazało się, że jest już za późno. Jednak bardzo pragnęliśmy być rodzicami. Gdybyśmy mieli nie doświadczyć naturalnego rodzicielstwa, zdecydowalibyśmy się na adopcję. Uważaliśmy bowiem, że w tym wszystkim jest jakaś przyczyna, cel Boży. Miałam przejść ogólne badania, które stwierdziłyby przyczynę naszych niepowodzeń, czy leży ona po mojej, czy po męża stronie. Naturalnie nie po to, aby sterować narodzinami, ale by wykluczyć wszystkie przeszkody.

Wielkanoc w 2000 r. spędziliśmy w Vadstenie. Odkryliśmy tam klasztor Sióstr Brygidek, poszliśmy na szwedzką katolicką Mszę św. Stwierdziliśmy, że dobrze byłoby pojechać tam kiedyś z dziećmi. Widziałam matki z dziećmi i myślałam, że one nie zdają sobie sprawy z tego, co mają, że bycie matką to skarb i błogosławieństwo. Myślałam też, że może ja swoim życiem lub my nie zasłużyliśmy na ten dar. Nie moją jest rzeczą oceniać, ale jest jakiś sens w tym, że oboje z mężem jesteśmy w Szwecji, mimo że do końca sami nie planowaliśmy tego. Mieliśmy przyjechać tu na parę lat, a w rezultacie mąż jest 15, a ja 14 lat.

Pobyt w Vadstenie bardzo mi się podobał. To niezwykle piękne, specyficzne miejsce, piękny kościół i klasztor założony przez św. Brygidę, zaprojektowany jakby przez samego Jezusa. Święta Brygida miała widzenie, w którym Pan Jezus powiedział jej, jak architektonicznie kościół ma wyglądać, ile ma mieć naw itd. Po powrocie z tego pięknego miejsca uspokoiłam się wewnętrznie. Wprawdzie zawsze byłam optymistką, jednak trudno było mi się z tymi poronieniami, które przeszłam, pogodzić. Obydwoje zresztą przyjechaliśmy do domu bardzo wyciszeni. Pomyślałam sobie wtedy, że może tym razem spotka nas szczęście.

Wkrótce dostałam telefon od mojej mamy i dowiedziałam się od niej o pasku św. Dominika. Z rozmowy nie bardzo zrozumiałam, co to jest. Mama, osoba bardzo wierząca, postanowiła, że przyśle mi ten pasek. I rzeczywiście przyszła gruba koperta z tekstem modlitwy, informacją o św. Dominiku i z samym paskiem - bawełnianą tasiemką z nadrukiem. Początkowo włożyłam ten pasek do szuflady, ale coś nie dawało mi spokoju. Zaczęłam czytać o św. Dominiku i najpierw co drugi dzień, a potem codziennie odmawiać modlitwę. Z początku też nie opasywałam się paskiem, choć było napisane, iż św. Dominik jest patronem kobiet brzemiennych i pragnących mieć dziecko, bo ważniejsze było dla mnie przybliżenie się do tego świętego, a przez niego do Boga. Modlitwa jest bardzo prosta i łatwo wpada w ucho. Niedługo potem, jak zaczęłam się modlić, pojechaliśmy z mężem na wakacje do Bostonu, gdzie spędziliśmy 3 tygodnie. Tam właśnie Bóg wysłuchał naszych próśb o dziecko. Później kontynuowałam tę modlitwę. Co wieczór opasywałam się tym paskiem. W miarę upływu czasu, jak przybywało mi kilogramów, pasek stawał się coraz krótszy. Mąż żartował, że wyglądam jak typowa kobieta brzemienna z dawnych czasów, gdy takie sukienki wiązało się wysoko na kokardkę. Nie rozstawałam się z paskiem aż do momentu pójścia do szpitala. Wtedy wzięłam go ze sobą do kieszeni, aby mi i tam towarzyszył.

Tak samo było z Karolinką. Drugie dziecko chcieliśmy mieć dość szybko, bo nie wiedzieliśmy, ile czasu to zajmie. Ale przyszło bardzo szybko, i też pomógł pasek św. Dominika. Mój pierwszy pasek pożyczyłam przyjaciółce. Jestem chrzestną matką jej syna. Kiedy nosiła swe dziecko pod sercem, była bardzo zestresowana, zmęczona, obawiała się nie tyle porodu, ile jak to będzie. Kolejny pasek mam dla córki znajomych moich rodziców.

Jeśli chodzi o porody, to pierwszy był bardzo trudny. Nie robiliśmy żadnych badań poza ultrasonograficznymi, które są nieszkodliwe. Za pierwszym razem późno poszłam do lekarza, bo stwierdziłam, że jak ma być, tak będzie. Nie chciałam w nic ingerować. Za drugim razem lekarka prowadząca zapytała nas, czy nie chcemy robić konsultacji prenatalnych, badania wód płodowych. Stwierdziliśmy jednak, że nie będziemy tego robić, bo nie ma takiej potrzeby.

Trudny poród Tomka trwał 24 godziny. Momentami byłam bardzo zmęczona. Mąż cały czas był przy mnie. Sam ból nie stanowił dla mnie problemu. Bałam się tylko, żeby z mojej winy dziecko nie urodziło się przyduszone pępowiną. Tylko to było dla mnie istotne. Nigdy przecież nie ma gwarancji, jakie dziecko się urodzi. Dopiero od momentu narodzin wiadomo na pewno, czy jest zdrowe, czy chore. Chciałam mieć spokojne sumienie, że wszystko zrobiłam dobrze.

Podczas tych długich godzin ofiarowałam moje cierpienie Bogu w intencji rodziny i przyjaciół, myślałam o najbliższych. Czułam też wtedy modlitwę bliskich, życzliwych mi osób, chcących mi pomóc. To było bardzo krzepiące.

Karolinka urodziła się bardzo szybko. Poród trwał godzinę. Swoje cierpienia, bóle kręgosłupa ofiarowałam także w intencji osób, które tego potrzebowały.

Zarówno Tomek, jak i Karolinka na trzecie imię mają Dominik. Dzieci na razie są zbyt małe i nie wiedzą jeszcze, co zawdzięczają wstawiennictwu św. Dominika. Oba paski są złożone i przechowujemy je jako pamiątkę. Mamy z mężem taki pomysł, żeby każdemu dziecku zrobić książeczki, dołączyć zdjęcia. Opisałam już dla Tomka w zeszyciku, jak się rozwijał i to samo zrobię dla Karolinki. Oczywiście, w książeczce na pierwszym miejscu będzie pasek św. Dominika.

Jestem osobą wierzącą. Tu, w Szwecji, moja wiara zmieniła się, miałam większą potrzebę, by zbliżyć się do Boga. To bardzo potrzebne, żeby funkcjonować w innym wymiarze niż w Polsce. Jestem pewna, że ten pasek św. Dominika pomaga. Jednak trzeba w to mocno wierzyć. Nie można założyć paska i chodzić sobie na spacer. Niezmiernie ważne jest zaufanie Panu Bogu. Specyfika paska polega na tym, że zakłada się go nie raz, lecz przez 9 miesięcy. Oczywiście, można go także zacząć nosić wcześniej, przed zajściem w ciążę, szczególnie gdy są jakieś problemy.

W życiu nie wszystko trzeba wiedzieć do końca - co było, jak było - nie to jest ważne. Wszystko ma swoją przyczynę i ja tego w życiu doświadczyłam.

W ubiegłym roku pojechaliśmy z dziećmi i moimi rodzicami do Vadsteny na obchody 700-lecia urodzin św. Brygidy. Wybraliśmy się tam 29 maja, po dwóch miesiącach od urodzenia Karolinki i to było niezwykłe, bo oto okazało się, że moje marzenie sprzed trzech lat się spełniło. A więc wszystko ma sens, tylko człowiek nie zawsze sobie z tego chce zdać sprawę. Trzeba czasu, by to wszystko w życiu zrozumieć.  Matka





                                                                      





Podobne strony

1 wiara6.republika.pl

2 kaletniczka.republika.pl

3 apostol.republika.pl

4 awkor.republika.pl

5 fml.republika.pl


wtorek, 15 września 2009

Kto śpiewa modli się dwa razy

Nie zapomnę wakacyjnych wyjazdów w góry, gdzie odkrywaliśmy różnorakie dary modlitwy. Nie zapomnę wyśpiewywanego różańca. To są moje skarby przechowywane w moim sercu coraz ciszej. I nagle trafiam na stronę brata Ronalda - odkrywam dla siebie najpiękniej wyśpiewaną Koronkę do Miłosierdzia. Jakże ona różna od tej powszechnie nam znanej... i tak bardzo mnie wzrusza, że postanowiłam podzielić się nią z Wami.





poniedziałek, 14 września 2009

SW. PEREGRYN PATRON CHORYCH NA RAKA

Peregrine (Peregryn) Laziosi urodził się w 1260 (1265?) r. w Forli, w północnych Włoszech, w zamożnej rodzinie. Podobnie jak wielu późniejszych żarliwych wyznawców i świętych, również nasz święty początkowo żył życiem dalekim od Boga, oddając się doczesnym przyjemnościom i rozrywkom. Młodzieniec zaangażował się również w działalność polityczną, występując zdecydowanie przeciwko papiestwu. A był to okres dramatycznych i krwawych konfliktów, bratobójczych walk związanych z wojną między papieżem a cesarzem o prymat w chrześcijańskim świecie. Podczas kolejnych rozruchów papież wysłał do Forli swego negocjatora, ojca Filipa Benizi (późniejszego świętego) z zadaniem pogodzenia zwaśnionych stron. Niestety, nie dane mu było wykonać powierzonej misji. Podczas kazania, w którym nawoływał do zgody, został zakrzyczany, znieważony i wyrzucony z miasta. Zapalczywy młodzieniec Peregryn Laziosi uderzył go w twarz. Benizi spokojnie nadstawił mu drugi policzek i pomodlił się w jego intencji. Wydarzenie to zrobiło ogromne wrażenie na Peregrynie. Pokora, dobro, cierpliwość poniewieranego przez tłum, znieważonego przez niego samego Beniziego wstrząsnęły młodzieńcem i spowodowały jego przemianę. Poczuł żal i wyrzuty sumienia. Peregrynowi objawiła się Matka Boska, która poleciła mu aby udał się do Sieny i tam wstąpił do zakonu Sług Matki Bożej, zwanych też Serwitami. Należy dodać, że jednym z twórców zakonu i jego wybitnym przedstawicielem był właśnie Filip Benizi.


Po zakończeniu nauki i otrzymaniu święceń ojciec Peregryn Laziosi został skierowany do swego rodzinnego miasta - Forli. Tam z wielką gorliwością rozpoczął pracę duszpasterską. Poświęcił się jej całkowicie, w ciszy i samotności, nie siadając przez 30 lat! Miało to być pokutą za wcześniejsze życie. Jednocześnie dał się poznać jako żarliwy kaznodzieja, wspaniały mówca i wyrozumiały spowiednik. Był też fundatorem klasztoru Serwitów w Forli.



Miał już 60 lat gdy na jego nodze pojawiła się dziwna rana. Lekarze byli bezsilni. Rak powiększał się atakując coraz mocniej, uszkadzając kości. W końcu pozostało tylko jedno wyjście - amputacja. Wieczorem, w przeddzień amputacji, Peregryn dowlókł się do klasztornej kaplicy. W żarliwej modlitwie przed obrazem Ukrzyżowanego prosił o uzdrowienie. I nie zawiódł się. W nocy, we śnie, objawił mu się Pan Jezus i dotknięciem wyleczył mu nogę. Gdy rano do chorego przyszedł lekarz by go przygotować do operacji stwierdził, że noga jest całkowicie zdrowa i sprawna. Po ranie nie pozostał nawet ślad. Wydarzenie to lotem błyskawicy obiegło Forli i okolicę. Tłumy zaczęły przybywać do klasztoru wysławiając ojca Peregryna, prosząc go o modlitwę, o orędownictwo. On pozostał jednak nadal cichym i skromnym zakonnikiem, kochającym biednych, zawsze gotowym do pomocy, a jego pokora i cierpliwość sprawiły, że zaczęto nazywać go drugim Hiobem. Ojciec Peregryn Laziosi zmarł 1 maja 1345 r. w Forli. Niemal natychmiast zaczął się też rozwijać jego kult. 27. grudnia 1726 r. papież Benedykt XIII kanonizował ojca Peregryna Laziosi. Jego święto przypada 1 maja (niektóre źródła podają 30. kwietnia). Czczony jest jako patron chorych na raka. W Polsce św. Peregryn jest praktycznie zupełnie nieznany.





Modlitwy



Modlitwa do św. Peregryna I: Święty Peregrynie, dałeś nam przykład do naśladowania bo jako chrześcijanin byłeś oddany miłości, jako Serwita byłeś wierny w służbie, jako pokutnik pokornie uznawałeś swój grzech, dotknięty - cierpliwie znosiłeś cierpienie. Oręduj za nami u Ojca Niebieskiego abyśmy jak Ty, oddani, pokorni i cierpliwi mogli otrzymać od Jezusa Chrystusa łaskę, o którą prosimy.



Modlitwa do św. Peregryna II: O święty Peregrynie, Ty, którego zwano "potężnym" i "cudownym pracownikiem" z powodu licznych cudów, które otrzymywałeś od Boga dla tych, którzy uciekali się do Ciebie. Przez tak wiele lat znosiłeś na swym własnym ciele chorobę rakową, która niszczy samą istotę naszego jestestwa, i który uciekłeś się do Źródła wszelkiej łaski, gdy człowiek był już bezsilny. Zostałeś wyróżniony wizją Chrystusa, który zszedł z Krzyża by Cię uzdrowić. Proś Boga i Matkę Boską o uzdrowienie dla tych chorych, których powierzamy Tobie. Wsparci w ten sposób przez Twe potężne wstawiennictwo będziemy śpiewać Bogu, teraz i na wieki, pieśń wdzięczności za Jego wielką dobroć i miłosierdzie.





Modlitwa o cud: Panie Jezu, stoję przed Tobą taki jaki jestem. Przepraszam za moje grzechy, żałuję za nie, proszę przebacz mi. W Twoje imię przebaczam wszystkim cokolwiek uczynili przeciwko mnie.Wyrzekam się szatana, złych duchów i ich dzieł. Oddaję się Tobie Panie Jezu całkowicie teraz i na wieki. Zapraszam Cię do mojego życia, przyjmuję Cię jako mojego Pana i Odkupiciela. Uzdrów mnie, odmień mnie, wzmocnij na ciele, duszy i umyśle. Przybądź Panie Jezu, osłoń mnie Najdroższą Krwią Twoją i napełnij Swoim Duchem Świętym. Kocham Ciebie Panie Jezu. Dzięki Ci składam. Pragnę podążać za Tobą każdego dnia w moim życiu. Amen. Maryjo Matko moja, Królowo Pokoju, Święty Peregrynie Patronie chorych na raka, Wszyscy Aniołowie i Święci, przyjdźcie mi ku pomocy. Odmawiaj tę modlitwę z wiarą, bez względu na to jak się czujesz. Kiedy dojdziesz do takiego stanu, że będziesz szczerze pojmował każde słowo całym swoim sercem, doznasz duchowej łaski. Doświadczysz obecności Jezusa i On odmieni całe twoje życie w bardzo szczególny sposób. Przekonasz się. (o. Peter Mary Rookey ,OSM)





Modlitwa przeciw złym myślom i koszmarom: O Panie, Jezu Chryste, ukochany mój i Wszechpotężny Boże, pełen dobroci i miłosierdzia, proszę Cię najpokorniej i z największą ufnością, na jaką moje serce zdobyć się może racz uwolnić mnie od wszystkich złych, bluźnierczych, nieczystych, napastliwych myśli. Oddal ode mnie wszelki lęk i niepokój. Wyzwól od nocnych koszmarów. Spełnij o Panie swoją obietnicę, którą dałeś Kościołowi w Wieczerniku i którą ponawiasz wobec nas podczas każdej Mszy świętej: "Pokój Mój zostawiam wam, pokój Mój wam daję. Nie tak, jak daje świat. Ja wam daję." Jeśli zaś w napastliwych, natrętnych myślach, które zadają mi tyle cierpień jest udział złego ducha, proszę pokornie: Ty sam Panie mój i Boże, Zbawicielu kochany, rozkaż mu by odszedł ode mnie i nie wracał więcej. Niech znajdę w Twoim Najświętszym Sercu ucieczkę, oparcie i schronienie, abym mógł wychwalać potęgę Twojego nieskończonego Miłosierdzia. Jezu ufam Tobie! Udziel mi i moim bliskim Swojego Błogosławieństwa, Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.







Użyteczne linki:



Święci patroni.

Św. Charbel - cudotwórca i uzdrowiciel.

LIST DO CHORYCH. Pismo Archidiecezji Poznańskiej.

Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Poznaniu. Całun Turyński.

Strona katolicka m.in. święci patroni.

Wszystko o zakonach w Polsce.

Strona zakonu o. Bonifratrów - ziołolecznictwo, rak - porady medyczne, rak - profilaktyka i leczenie.

Szpiczak mnogi. Poradnik dla pacjentów.

Serwis informacyjny na temat rak.

POLSKIE STOWARZYSZENIE POMOCY CHORYM NA SZPICZAKA

Strona Narodowej Koalicji do Walki z Rakiem

Portal dla pacjentów z chorobami nowotworowymi. Rak

Rak bez tajemnic, pokonać raka



--------------------------------------------------------------------------------





Odwiedź bazylikę św. Peregryna (San Pellegrino) w Forli






--------------------------------------------------------------------------------

niedziela, 13 września 2009

NIE OKO ZA OKO

"miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają"

Nie znaczy to, że mamy na siłę polubić kogos , kogo nie lubimy, zapraszać go do swojego domu i zmuszać się do jego obecnosci. Nie mamy mu jednak czynić żle, nie mamy o nim żle mówić , nie mamy mu złorzeczyć , a jesli on tak robi, co w nas wzbudza złosć i nienawisć do niego , brońmy się modlitwą za niego, dobrze to zrobi i jemu i nam. A jesli jest w potrzebie, jesli życie go przytłoczy , pomóżmy mu, być może jest inny niz nam się wydaje.

JEZUS PRZED SWOIMI SĘDZIAMI

Doskonałą odpowiedż na refleksje z poprzedniego posta daje nam fragment Ewangelii wg sw. Jana
19 [Vt-6,22] Arcykapłan więc zapytał Jezusa o Jego uczniów i o Jego naukę.



20 Jezus mu odpowiedział: «Ja przemawiałem jawnie przed światem. Uczyłem zawsze w synagodze i w świątyni, gdzie się gromadzą wszyscy Żydzi. Potajemnie zaś nie uczyłem niczego.



21 Dlaczego Mnie pytasz? Zapytaj tych, którzy słyszeli, co im mówiłem. Oto oni wiedzą, co powiedziałem».



22 Gdy to powiedział, jeden ze sług obok stojących spoliczkował Jezusa, mówiąc: «Tak odpowiadasz arcykapłanowi?»



23 Odrzekł mu Jezus: «Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?»



24 Następnie Annasz wysłał Go związanego do arcykapłana Kajfasza.



Nie możemy innym pozwalać na uwłaczanie naszej godnosci, bo przez to dajemy im możliwosć dalszego trwania w błędzie.

sobota, 12 września 2009

Przeczytane... Jan Turnau

Przeczytane na blogu Mistrza Jana T. - Zaglądam tam tak często, jak to tylko jest możliwe...

Jak być dobrym a niegłupim
Ewangelia Łukasza 6,27-38”Jezus powiedział do swoich uczniów: - Powiadam wam, którzy słuchacie: miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu szaty. Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać. Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie".

Chciałem napisać tylko: „Komentarz zbyteczny". Albo dopisać: „Nic dodać, nic ująć, tylko tak postępować". Byłoby to jednak wykręcenie się sianem od obowiązku własnej refleksji.Najtrudniej jest zapomnieć o czymś takim, jak wzajemność. Jak jakaś sprawiedliwość, jakaś równowaga we wzajemnych stosunkach: ja jemu, jej to a to, więc i on, ona powinien, powinnaś... Otóż etyka Ewangelii kwestionuje takie rozumowanie, w istocie handlowe: „Czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając". Gdy ktoś cię bije swoim zarozumialstwem, lekceważeniem ciebie, twoich poglądów, przyzwyczajeń, wręcz nadstaw drugi policzek. Radykalizm to jednak zaprawdę olbrzymi, realizacja takich zasad wydaje się ponad siły. I ponad jakąś elementarną pedagogię: przecież wciąż ustępując, nie upominając się o swoje, rozpuszczamy bliźniego swego. Jak pogodzić taką miłość bez granic z roztropnością? Jak żyć dobrze, ale i mądrze? Jak nie wleźć pod cudzy but (pantofel...), ale i nie stracić przyjaźni, utrzymać małżeństwo? Jedno jest pewne, że życie Ewangelią wymaga stałej refleksji. Na pewno rachunku sumienia, ale i dobrej rady mędrca. Na pewno traktowania każdej sytuacji osobno. Nie mówiąc o modlitwie, jeśli się wierzy, że ona ma sens.

O NADZIEI

" Pokładaj zawsze nadzieję w Bogu, który chce ci pomóc, bo jest dobry; i umie, bo jest mądry;
                 i może, bo jest wszechmocny "
                                             (bł. Maria Karłowska) 



środa, 9 września 2009

SUROWOSĆ






Traktowanie chłodne, gniewne, rozkazujące, wywołuje w młodych sercach smutek, nieufnosć, zniechęcenie do dobrego życia, niezadowolenie, a często bunt.



piątek, 4 września 2009

TAJEMNICA SWIĘTOSCI






Tajemnicą swiętosci nie jest to, aby nadzwyczajne, wzniosłe, podziwu godne dzieła podejmować, lub takie, które swiat wielce poważa, lecz aby zwykłe czynnosci, nawet najmniejsze, wykonywać z niezwykłą, nadzwyczajną starannocią i pilnoscią.



czwartek, 3 września 2009

MATKA KARŁOWSKA O MODLITWIE





Klepanie pacierzy nudzi, bo nie jest modlitwą.

Modlitwa przemienia życie.



czwartek, 27 sierpnia 2009

ZMIANY DO POPRZEDNIEGO POSTA

Po namysle wprowadzam nastepujące zmiany: intencja stała : za współtworzących bloga, obserwujących ,za nasze dzieci, rodziców, współmałżonka, rodzeństwo i ich najblizsze rodziny. Kto chce modli się przez wstawiennictwo swojego wybranego patrona , a współtworzący bloga mogą go dodać do zakładek w blogu. Współtworzacy bloga dostaja status administratorów. Wszystkie inne intencje - modlimy sie tyle ile trzeba, a proszacy o modlitwę jest w kontakcie i informuje o owocach modlitwy. Na tym blogu współtworzący , a inni w komentarzach mogą pisać o różnych przemysleniach lub zdarzeniach związanych ze sferą duchową  ich życia. Intencje zamieszczamy w postach lub komentarzach po czym współtworzący dopisuja  je do zakładek bloga. Wszyscy chrzescijanie, nie tylko katolicy są mile widziani na blogu. Wtedy oczywicie modlą się wg swoich zasad.

wtorek, 25 sierpnia 2009

POWITANIE

Ten blog został stworzony dla wszystkich chcących codziennie
odmawiać 1 dziesiątkę różańca, przez wstawiennictwo bł. Marii Karłowskiej, w intencjach tu przedstawianych. Jeśli pragniesz dołączyć do współtworzących tego bloga, napisz do mnie na apandana@gmail.com podając swój adres e-mail a przyślę Ci link aktywacyjny.
Jesli masz jakąs intencję , możesz przedstawić ją w swoim poscie lub w komentarzu do najnowszego posta. Wszystkie osoby, które zgłoszą się do współtworzenia bloga zaczną się  w tej intencji modlić 1 dziesiątką różańca przez 3 miesiące zawsze prosząc M. Karłowską o wstawiennictwo. Intencja stała dla wszystkich: modlimy się za nasze dzieci. W rezultacie modlimy się za siebie i innych, a inni za nas.
Jako założycielka bloga dbam o porządek modlitwy.